Jak wyrwać księcia? Poradnik-nieporadnik.
Znacie historię o Kopciuszku i jego super wygodnym kryształowym pantofelku? Próbuję właśnie wcisnąć elegancką szpileczkę na swoją przyzwyczajoną do trampek i sandałków stópkę i „o żesz… „- to najdelikatniejsze sformułowanie wydobywające się z moich ust.
Jakiś (wstaw dowolne obraźliwe słowo) nieznający anatomii bajkopisarz, skreślił ponad sto lat temu historyjkę o kobiecie, której los cudownie się odmienił, bo wcisnęła na nogę szklany pantofel. Świat uwierzył, że dzięki obuwiu można wyrwać księcia i jak grzyby po deszczu wyrosły sklepy z asortymentem „na nożnym” tyleż ślicznym, co pioruńsko niewygodnym. Czy któryś osobnik płci przeciwnej próbował kiedyś zrobić choć dwa kroki w bucie na wysokim obcasie? Oczywiście, że nie. Ale każdy głupawy królewicz komentuje:
– No no, Kornelia, piękne pantofelki, wyglądasz, że łał!
Przecież wiem, że łał. Boli jak cholera. Co krok to mój mózg krzyczy „łaaaaał”.
Jakaś złośliwa wróżka machnęła różdżką, wyczarowała dwa pantofle i teraz męcz się kobieto! Nie wierzę w dobre intencje tej wróżki. Jak nic kochała się w księciu, który pewnego dnia przejrzał na oczy (może eliksir przestał działać) i wyplątał się ze związku ze starszą panią słowami: „Słuchaj wróżka, było miło, ale się skończyło, oczywiście to nie twoja wina, to ja nie dorosłem do związku z tak cudowną kobietą, a w ogóle to czar prysnął i ja też pryskam”.
Wzgardzona kobieta potrafi się zemścić. Wierzycie w to, że jakakolwiek istota czy to ludzka, czy baśniowa z dobrego serca skazałaby biedną, usmoloną dziewczynę pretendującą do roli królowej (czy księżniczki? – myli mi się to ciągle) na całonocną potańcówkę w niewygodnym obuwiu? Chociaż nie całonocną – Kopciuszek wymknął się przecież z balu około dwunastej z tego, co pamiętam. Czy aby na pewno gnała po schodach do pojazdu, w obawie przed zamianą karocy w dynię, czy po prostu buty ją cisnęły i już miała dziewucha dosyć i księcia i parkietu?
Wierzycie w to, że jakiekolwiek kryształowe obuwie mogło być wygodne? No chyba, że tańce na książęcym balu miały układ: kroczek w prawo, kroczek w lewo, dyg-ukłon, i ponownie: kroczek w lewo… – wtedy tak, ok, zgadzam się. Jeśli taniec to szurando kapciem, wówczas tworzywo nie ma znaczenia.
Zastanawia mnie, o czym myślała wróżka, dobierając do kiecki szklany pantofel kobiecie, która pół życia przemieszczała się boso w trójkącie: kuchnia –chlew- ogródek? Doprawdy miała wróżka poczucie humoru.
Przez tę jedną historię, teraz my wszystkie musimy na wielkie wyjścia wciskać się w śliczne, mało wygodne pantofelki. Po kilku godzinach noszenia naprawdę jest nam wszystko jedno, czy na balu pojawi się królewicz czy Quasimodo.
Apel do potencjalnego arystokraty szukającego Kopciuszka:
– Mój adres możesz wykreślić z listy. Nawet nie podjeżdżaj pod mój dom. Zapomnij jeśli ci życie lub zdrowie miłe.
A swoją drogą, może Kopciuszek specjalnie zgubił pantofel na schodach. Ucieszyła się dziewczyna, że chociaż jedna stopa odpoczęła. Już widzę jaką musiała mieć minę, kiedy sługa książęcy podał jej zgubiony pantofelek. Czy wymsknęło jej się zdanie, od którego zaczęłam tę historię?
zdjęcie Peter C z flickr.com