• Prawdziwy list miłosny.

    -Sąsiadka przytrzyma mi drzwi – poprosiła pani Ala z trzeciego piętra. – Próbuję wyjść już z pięć minut, ale zaklinowałam się przez te walizki i teraz ani w tę, ani we wtę. -Bardzo proszę – usłużnie szarpnęłam za klamkę, pchając jednocześnie kolanem większą walizkę. – Czyżby zimowy, dłuższy wyjazd? -Jakby sąsiadka zgadła: dłuższy wyjazd z życia tego pana z trzeciego piętra, z którym pożycie przypominało wieczną zimę, chłód i mróz. A ja nie nadaję się na Królową Lodu. We mnie sąsiadko – sapała pani Ala szarpiąc walizki – ciągle tli się wulkan energii a serce gra sambę i tańczy kankana. Proszę sobie wyobrazić, że przez tyle lat małżeństwa ani razu…