• I pogrzeb wziął w łeb.

    – Ciesz się, że to nic gorszego – przywołała mnie do porządku Izka włączając czajnik. – Cieszę się – jęknęłam – naprawdę się (chlip) cieszę. – Tylko co? – Dopytywała Ewka wyłączając suszarkę. Poczekałam aż odprowadzi do drzwi ostatnią klientkę i znowu chlipnęłam: „Nic”. – Iza herbata to za mało – zarządziła Ewka. – Po zlewem jest coś mocniejszego. Miało być dla kontroli covidowej, ale chyba już nie chodzą. Przekręciła klucz w zamku, zasłoniła żaluzje i wyciągnęła palec w moją stronę: – Położysz się, wytną co trzeba, pobyczysz się na szpitalnym łóżku, podadzą coś fajnego w kroplówce. Same plusy. A może boisz się, że się nie obudzisz? – Oj nie…