-
Na ten Nowy Rok…
Zanim wciągnie Was wir życzeń noworocznych składanych przez obcych ludzi z telewizora, radia czy internetu, zanim zdrowiem i pomyślnością zaleją Was znajomi, rodzina, pani z piekarni, pani ze sklepu z rajstopami oraz pan ze stoiska z petardami, zanim padną pytania o postanowienia noworoczne, powiedzcie mi: czego NIE zrobicie w 2020 roku? Ja pierwsza: Nie będę się przejmować, zastanawiać co by było gdyby, dlaczego jest tak, a nie inaczej oraz „co zrobiłam źle”, dzielić włosa na czworo, doszukiwać się drugiego dna, intencji mówiącego czy robiącego, domyślać się „lubi, nie lubi”. Przejmowaniu się, zamartwianiu stanowczo podziękuję w kolejnym roku. „Nie bój się żyć na własnych warunkach” – to moje motto na ten…
-
Miłość ma ograniczenia. Przynajmniej terytorialne.
Często się spóźniam. Nie dlatego, że mam takie hobby, ale dlatego, że muszę połączyć ze sobą różne środki lokomocji i nagiąć czasoprzestrzeń, żeby wszystko spiąć. Jak wpadnę do tramwaju o 16:05, to zdążę na autobus o 16:50, co pozwoli mi prawie w ostatniej chwili szarpnąć za drzwi pociągu o 17:20. Choćby minuta obsunięcia powoduje, że widzę tylne światła pociągu i stoję na peronie jak ta… gapa. Przypominają mi się wtedy słowa profesora od postępowania administracyjnego: „Pani Kornelio, nie ma znaczenia, czy spóźni się pani na pociąg minutę czy godzinę. W oby przypadkach i tak pani nie pojedzie. To samo dotyczy terminów administracyjnych – spóźni się pani dzień – uchybiła pani…
-
Jedyny, prawdziwy horoskop na 2020 rok
Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie pewna kobieta rozmawiająca w tramwaju przez telefon, cytuję: „Mariusz wróżba działa! Mówię ci, że działa. Mariusz nie denerwuj się, zaraz dojadę to porozmawiamy, ale mówię ci, że działa. Tak wiem, że zapłaciłeś sto złotych, ale co taki niecierpliwy jesteś? Wróżba też potrzebuje czasu, ale według mnie już działa. Moje wróżby zawsze działają… Mariusz.” Szkoda, że Mariusz nie przyszedł po wróżbę do mnie. Zachowałby przynajmniej swoją stówę. Nie jestem zawodową wróżką, ale moce magiczne posiadam. Kiedyś na pewnym brunecie wypróbowałam zaklęcie z blokadą numeru w telefonie. Z sukcesem. On wykręcał mój numer, a tu nic, cisza, nie można się połączyć. Czysta magia. To dobre zaklęcie…
-
Spełniam świąteczne życzenia.
Elf, pomocnik Św. Mikołaja zapukał do okna. Otworzyłam na ścież. Przywitałam się. -Dzień dobry elfie. Nie jest ci za zimno? – Nie. Przysiądę chwilę na parapecie i lecę dalej. Mam dla ciebie świąteczny prezent: mogę przesunąć ci pesel! Taka promocja zamiast zestawu „żel pod prysznic i dezodorant”. Chcesz? -Pewnie – ucieszyłam się. – Kiedy? Już? Teraz? -Tak – odpowiedział elf i uniósł dłoń z czarodziejskim pyłem. – Wybierz nowy pesel, dmuchnę w pył i spełnię życzenie. – Chcę być młodsza- krzyknęłam bez wahania. Elf zaczerpnął powietrza… -Nie, nie, czekaj – starsza, starsza. Ponowne przechodzenie wieku dorastania, histerie z powodu niezapowiedzianych klasówek i wiecznie złamane serce to już nie na moje…
-
Prawdziwa opowieść nocy wigilijnej.
Podzielę się z Wami historią. Oczywiście domyślacie się, że opowieści, którymi Was raczę na blogu i Facebooku są i autentyczne, i zmyślone, i stały się rzeczywiście, albo tylko w mojej głowie, ale to, co Wam zaraz opiszę zdarzyło się NAPRAWDĘ rok temu w moim domu. Jak bum cyk cyk (tu biję się w pierś dla uwiarygodnienia historii). Słuchajcie. Prawdziwa opowieść nocy wigilijnej. Siedziałam w szafie czekając na Świętego Mikołaja i choć Brunet kazał mi iść spać, tylko prychnęłam: „Nigdzie się nie wybieram, oczekuję wizyty”. Poprawiłam kocyk, przesunęłam wiśniówkę, zrobiłam szparę w szafie i wbiłam wzrok w choinkę. Miałam do pogadania z grubasem w czerwonym ubranku. Jak tylko zacznie rozkładać prezenty,…
-
Grzech zmarnować!
Podobno tak trzeba żyć, aby niczego nie marnować (czy: żałować?)”. A ja wam powiem: uważajcie! Bo przez tę filozofię ZERO WASTE, co to ją wpychają do domów drzwiami, telewizorami i fejsbukami, cały dzień dogorywam, ręką nogą ruszyć nie mogę, sufit mi się kręci i czuję jakby za wcześnie przybieżeli pasterze, rozgościli się w szopie, a teraz kolędują głośno, że hej. Hej! Zaczęło się od cioci Sabiny i jej przedświątecznego sprzątania. Ciocia jest z pokolenia, które myśli, że w stajence leży Dziecię, a po stajence chodzi Sanepid i białą rękawiczką sprawdza, czy baranki mają wszystkie kopytka czyste. Gdyby to ciocia chodziła po stajence, kto wie, czy i po aureolkach by paluszkiem…
-
Odkrywam gorzką prawdę o sobie…
Może Was zaskoczę, ale…nie jestem ideałem. Obżeram się słodyczami, choć nie powinnam. Już drugi miesiąc idę na siłownię, a tylko potykam się pod drzwiami o spakowaną torbę ze strojem sportowym. A jak rano dzwoni budzik nawołując do podniesienia zwłok z łóżka to nie witam dnia radosnym: „kochany poniedziałku, wtorku, miło was widzieć”, tylko zawsze przeklnę: „ożesz mać nieeee”. Tak wiem, rozczarowałam Was. Tak, otworzyłam oczy niedowiarkom tym wyznaniem i już widzę jak się pakujecie i zabieracie zabawki z naszej piaskownicy, w której my wszyscy wspólnie siedzimy. Przykro mi. Wybaczcie. Wybaczanie to rzadka umiejętność. Jestem spod Barana wiec u mnie przebaczanie leży i kwiczy, a właściwie: stoi na krótkich nóżkach i…
-
Bo prawdziwy mężczyzna o kobietę dba!
Od kilku minut słuchałam grzecznie, co Współspacz* miał do powiedzenia. I choć wywód bruneta mogłam przerwać po minucie (bałam się, że mu kolacja wystygnie), to akurat dzień wcześniej wpadł mi w ręce artykuł na temat związków, w którym stało jak byk, że MĘŻCZYZNA OD CZASU DO CZASU WYPOWIEDZIEĆ SIĘ MUSI. Widocznie przyszła kolej na nasz dom. Przedmiotem tyrady było moje zbyt emocjonalne podchodzenia do rzeczy dziejące się tylko w internecie i on mnie nauczy jak się takie sprawy załatwia, bo widzi, że zdecydowanie za miękka jestem. W mężczyźnie odezwał się rycerz, Konrad Wallenrod, James Bond czy Dean, ogólnie taki ktoś pomagający kobiecie w opałach. Zaakcentował, że naukę mam zacząć od…


















