Spełniam świąteczne życzenia.
Elf, pomocnik Św. Mikołaja zapukał do okna. Otworzyłam na ścież. Przywitałam się.
-Dzień dobry elfie. Nie jest ci za zimno?
– Nie. Przysiądę chwilę na parapecie i lecę dalej. Mam dla ciebie świąteczny prezent: mogę przesunąć ci pesel! Taka promocja zamiast zestawu „żel pod prysznic i dezodorant”. Chcesz?
-Pewnie – ucieszyłam się. – Kiedy? Już? Teraz?
-Tak – odpowiedział elf i uniósł dłoń z czarodziejskim pyłem. – Wybierz nowy pesel, dmuchnę w pył i spełnię życzenie.
– Chcę być młodsza- krzyknęłam bez wahania.
Elf zaczerpnął powietrza…
-Nie, nie, czekaj – starsza, starsza. Ponowne przechodzenie wieku dorastania, histerie z powodu niezapowiedzianych klasówek i wiecznie złamane serce to już nie na moje nerwy. Przesuń pesel bliżej emerytury – koniec z wstawaniem skoro świt, użeraniem się z niektórymi koleżankami, znajdę czas, żeby w końcu pojechać do Portugalii. Tak, przesuń mi pesel bliżej emerytury.
Elf zaczerpnął powietrza…
-Albo nie, poproszę w drugą stronę. Marne mają być te emerytury to dłużej sobie poodkładam, zaoszczędzę. Przestanę objadać się słodyczami, utrzymam szczupłą sylwetkę. Zapiszę się na dodatkowy język. I na fortepian. Może na kurs robienia makatek.
Elf zaczerpnął powietrza…
– Stop! Oj, daj pomyśleć.
Po godzinie coś tam elf zaczął przebąkiwać, że ma również inne osoby do obdarowania, że chyba jednak jeszcze jeden zestaw z żelem pod prysznic i dezodorantem na dnie torby by się znalazł, więc może zamieniłabym życzenie?
Mięczak. Moment. Już prawie wiem czego chcę. Prawie.
Moje Drogie,
a Wy wiecie czego chcecie?
Jeśli tak, niech się wszystko spełni.
Albo większość.
Albo przynajmniej jedno, ale to największe.
I niech Wam się pesel przesuwa wedle życzenia.
Wesołych Świąt.