I pogrzeb wziął w łeb.
– Ciesz się, że to nic gorszego – przywołała mnie do porządku Izka włączając czajnik.
– Cieszę się – jęknęłam – naprawdę się (chlip) cieszę.
– Tylko co? – Dopytywała Ewka wyłączając suszarkę.
Poczekałam aż odprowadzi do drzwi ostatnią klientkę i znowu chlipnęłam: „Nic”.
– Iza herbata to za mało – zarządziła Ewka. – Po zlewem jest coś mocniejszego. Miało być dla kontroli covidowej, ale chyba już nie chodzą.
Przekręciła klucz w zamku, zasłoniła żaluzje i wyciągnęła palec w moją stronę:
– Położysz się, wytną co trzeba, pobyczysz się na szpitalnym łóżku, podadzą coś fajnego w kroplówce. Same plusy. A może boisz się, że się nie obudzisz?
– Oj nie o to chodzi – jęknęłam kolejny raz. – Pożegnałam się już ze wszystkimi. Współspaczowi zostawiłam wytyczne co do życia i co do czyszczenia kabiny prysznicowej raz w tygodniu. Rozdysponowałam nawet organami – wszystkie mają rozdać. Niech ludzkość wyciągnie ze mnie ile się da.
– To o co chodzi? – Zapytały chórem.
– Bo ja się nie mam w co ubrać – wycedziłam w końcu. – Przejrzałam ciuchy i wyszło mi, że jak mam sukienkę to nie mam do niej butów. Jak mam buty to nie mam odpowiedniej góry. W te eleganckie spodnie już się nie wciskam, a jedyny żakiet dziwnie zbiegł się w praniu. Chciałam zamówić coś przez internet, ale boję się, że nie dojdzie na czas i teraz żyję w strachu, że Współspacz pochowa mnie w kostiumie kąpielowym, co jest wysoce prawdopodobne.
To ostatnie zdanie już nie wyszlochałam a wypłakałam.
Dziewczyny popatrzyły na siebie.
– Kornelia – Zuza podniosła brew – obiecuję, że sama cię ubiorę. Choćbym miała przekopać wszystkie sklepy w mieście, znajdę taką kieckę, że ci oko zbieleje jak będziesz patrzeć z góry. Żałobnicy ustawią się w kolejce do zdjęcia z tobą. Kto wie, może trafisz na rozkładówkę magazynu „Po drugiej stronie”?
– A ja wezmę suszarkę i szczotkę – obiecała Ewka. – Pół loka ci się nie rozprostuje!
– Stypa będzie trwała co najmniej trzy dni i trzy noce. Oczywiście na wesoło – dodała Izka. – Załatwimy nawet Modern Talking.
– Ale oni się rozpadli – szlochałam.
– Oni się rozpadli, ty się będziesz rozkładać więc wszystko gra.
– Na nagrobku ma być skromne epitafium czy od razu dajemy cały tren? – Dopytywała Izka.
Moje dziewczyny – pomyślałam.
…..
Kiedy otworzyłam oczy, usłyszałam pikanie jakiegoś urządzenia medycznego i głos Zuzy;
-Kurde, taka ładna sukienka się zmarnowała.
🙂