Może to mój ostatni wpis…

Zaraz przejedzie mnie jakiś samochód. Stoję na środku ulicy i nie wiem w którą stronę się ruszyć.

Jestem rozdarta. Mam ogromny problem i nie widzę rozwiązania.

Rozterki Hamleta wydają się niczym w porównaniu z moimi rozterkami. On tylko pytał „być czy nie być”, moje pytanie ma więcej czasowników.

Ale czuję się jak on – samotna, pozostawiona samej sobie, bez nadziei na znalezienie właściwej odpowiedzi.

Co robić? Do kogo zadzwonić? Kogo zawołać?

Hop, hop pomoże ktoś?

Nasłuchuję.

Znikąd pomocy.

Zaczyna padać. Stoję ciekając wodą i rozglądam się.

Po jednej stronie ulicy – salon kosmetyczny „Piękniejsza ty”, a po drugiej -„Jak ta lala”.

Nie mogę się zdecydować do którego wejść.

Nie wiem czy to możliwe, żebym była jeszcze piękniejsza. Czy „Piękniejsza ja” to tylko slogan czy rzeczywiście mogą ze mnie jeszcze coś wydłubać, wydobyć piękniejszą mnie na powierzchnię.

Z drugiej strony któż by nie chciał wyglądać jak ta lala? Jak ta, co jej się bucik nie rozwala. Ta śliczna, gładka, bez jednej zmarszczki na plastikowym ciałku.

Co robić? Co robić?

-Zejdzie pani z ulicy? Cholery można dostać. To już piąta baba w tym tygodniu. Przestanę tędy jeździć – rozlega się głos kierowcy – Chodnika nie macie?

Zeszłam. Mężczyzna nigdy nie zrozumie dylematów kobiety.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *