Ogarnij się kobieto, czyli terapeutyzuję się.
Przychodzi taki moment, kiedy widzisz, że doszłaś do końca. Drzazga w sercu tkwi nadal, leczenie trwa, ale czujesz, że twoje otoczenie ma już dosyć. Temat „ona jest znowu sama” był ciekawy, dyskutowany, omawiany telefonicznie i twarzą w twarz przy kawowym stoliku, przy blacie w kuchni, na twojej sofie, na tarasie i w innych miejscach, prawie codziennie. Ale tak, jak ze wszystkimi wiadomościami, twój temat uległ przedawnieniu. Z interesującego stał się męczący. Ile można płakać Izie do słuchawki? Jak długo Zuza będzie czytać twoje wiadomości o długości rolki papieru toaletowego? Kiedy dotrze do ciebie, że już nadszedł ten moment, aby się ogarnąć?
Ogarniesz się czy nie? – pytają przyjaciółki i koleżanki. – Wiosna idzie. Przychodzi co roku. A jakby się tak zawinęła w kołdrę i powiedziała: nie dam rady, za zimno, nie ruszam się! Mówi tak? Nie! Bierze w garść zmarznięty tyłek i w kwietnym wianku na łbie przychodzi. Przychodzi nagle, dokładnie tak jak nagle obudzisz się rano i okaże się, że jedyne czego pragniesz to otworzyć szeroko okno i wdychać świat.
I mają rację dziewczyny. Jeszcze wczoraj od razu po przebudzeniu łapałaś za telefon, bo może jednak ON coś napisał. Spałaś przecież sześć godzin zamiast patrzeć w ekran i warować. Dzisiaj się okazało, że bardziej niż wiadomości od niego, potrzebowałaś snu. Możesz przestać jęczeć koleżankom, możesz zacząć dochodzić do siebie.
To dochodzenie do siebie wygląda różnie.
Niektóre z nas wstępują do klasztoru – najlepiej klauzulowego, bez dostępu mężczyzn i świata zewnętrznego. Modlimy się, żeby wyłysiał, żeby mu komornik zajął ulubione auto, albo po prostu zwyczajnie, żeby trafiła mu się jakaś zołza i dała mu popalić – oczywiście za nasze krzywdy (już lubimy tę zołzę).
Niektóre wpadają w tryb „ja mu jeszcze pokażę ” i kręcą się wokół jego znajomych, jego miejsc, nie chcą opuścić jego życia. Chcą żeby WIDZIAŁ i żeby uświadomił sobie, co stracił. Przechodzą zewnętrzną metamorfozę, chudną 50 kg, inwestują w obciskowe majtki, robią baleyage i nie widzą, że również robią … sobie krzywdę.
– Po co trzymać się kurczowo mężczyzny, choć WAS już nie ma? Związki się rozpadają. Tyle książek czytasz to powinnaś wiedzieć. Jesteś inteligentna. – słyszałam od Baśki, gdy w nowej sukience chciałam iść na imieniny do wspólnego kolegi. Zawróciła mnie z drogi i odprowadziła do domu. Dzięki Bogu za Basię.
Niektóre zasypują byłego wiadomościami i zdjęciami. Wiadomości są w tonie błagalno – proszącym, niczym modlitwa „zlituj się Panie, zlituj, nad biedną służebnicą Twą” pozwolę sobie na religijny odnośnik. Oczywiście i ja przez to przeszłam.
– Myślałam że jesteś mądrzejsza – usłyszałam wtedy od Izy.
Westchnęłam. Co innego mogłam zrobić?
– Tak wiem, odciąć mi łapy. Tak, niepotrzebnie wysłałam mu rano wiadomość: miłego dnia. Ale Izuniu, może jak przeczyta to zatęskni. Może mu coś tam puknie?
– Tobie powinno puknąć i to dawno. Nie widzisz, że to facet nie dla ciebie?
Nie widziałam. Dla mnie był cudny, szarmancki, kulturalny, elokwentny. Miał wszystko czego brakowało mi w związku. Nareszcie mogłam pogadać.
– Papugę sobie kup i naucz ją gadać, jak nie masz z kim. – zaperzyła się wtedy Iza.
Ania porządkując pobojowisko po Antku, zapisała się na kurs jogi, wypożyczyła cztery psychologiczne książki
i próbowała znaleźć odpowiedź na pytanie „dlaczego?” robiąc asany, jednocześnie łypiąc okiem na siódmą stronę rozdziału „Rozstania i powroty – Zakochać się, odkochać się”.
Monia zainwestowała w nowy strój treningowy i zapisała się na siłownię, na tańce, na basen, biega z grupą codziennie o szóstej rano wzdłuż Wisły. Chyba przygotowuje się do Runmageddonu. Muszę dopytać, bo nie jestem pewna.
Gośka spędziła pięć tygodni na wczasach odchudzających. Mogła. Wzięła zaległy urlop z dwóch lat. Teraz świeci mi w oczy nową figurą. Świetnie wygląda. Marcina już nie wygląda.
Co mam zrobić żeby się wyleczyć? – pytam Monię.
– Pisz Kornelio. To cię pięknie terapeutyzuje.
Piszę.
zdjęcie zrobione przeze mnie w Mediolanie. Kawa smakowała bosko.
6 komentarzy
Ania
Kornelio, z każdym tekstem rozwijasz się coraz bardziej. Masz lekkie pióro. Pisanie robi Tobie dobrze. Tak trzymaj. Brawo Ty ????
Kornelia Knot
🙂 dziękuję Aniu
Ally
Naprawdę dobrze Ci idzie. Pisz Kornelio, pisz…
Kornelia Knot
🙂
Izabela
Gdzie byłaś Kornelio 5 lat temu?
Dzięki Tobie teraz dotarła do mnie złota myśl. Jestem kobietą
Kornelia Knot
Iza jesteś super kobietą.