Jak być piękną i zadbaną kobietą?

Kobieta powinna o siebie dbać. Nie może być rozczochrańcem, chodzić w koślawych butach czy z niewyregulowanymi brwiami. Po prostu nie. Musi być piękną różą. Świat tego oczekuje. Na wiatach przystankowych wiszą zdjęcia zadbanych dziewczyn zachęcających do kupna kremu, perfum, szminki lub mikroskopijnego bikini. Zatrzymałam się wczoraj  dłużej przy jednym plakacie, bo zaintrygowało mnie  jak pani w rozmiarze 32 daje radę dźwigać biust, na moje oko, miseczka F. Kręgosłup nie boli? Istnieje taka kobieta czy grafik się rozpędził poprawiając zdjęcie? Wzruszyłam tylko ramionami  i wciągając brzuch wsiadłam do tramwaju. Nie – uprzedzam pytania – wciągnęłam nie po to, żeby się wydać sobie szczuplejszą, po prostu tłok był w tramwaju i chciałam się jakoś zmieścić. Nie myślicie, że nie dbam o siebie. Dbam jak cholera. O, na przykład ostatnio:

Celebrując rytuał pielęgnacji włosów, nałożyłam olejek zachwalany przez koleżanki, nie doczytując na ulotce, że należy go nanosić PRZED umyciem głowy. Nasmarowane włosy zakręciłam na noc na wałki. Godzinę próbowałam znaleźć wygodną pozycję  umożliwiającą mi zaśnięcie bez narażenia mózgu na odciski. Rano lustro pokazało, że osiągnęłam połowiczny sukces  – połowa wałków się zsunęła, więc loki miałam tylko na tej stronie, która nie dotykała poduszki. W dodatku włosy były tłuste (wiadomo: nie spłukałam olejku). Nie o taki efekt mi chodziło, więc rano musiałam włożyć głowę pod kran i udawać w drodze do pracy zmokłą kurę, choć od kilku dni nie padało.

Po południu poszłam do kosmetyczki nałożyć hennę na brwi i rzęsy. Robiłam to już tyle razy, że nic nie mogło pójść źle. Czyżby? Pani się zagadała, trzymała mazidło na brwiach za długo i kiedy podała mi lusterko zobaczyłam pirata a nie kobietę. „To się zmyje za tydzień” – pocieszyła mnie autorka dzieła z henny, co załamało mnie jeszcze bardziej, bo tego dnia  szłam do teatru i nie chciałam być atrakcją wieczoru (swoją drogą, dobrze, że nie szłam do cyrku. Jeszcze by się ludzie dziwili, co na widowni – zamiast na arenie – robi baba z jedną brwią).

Poleciałam szybko na makijaż. Na wyjątkowe okazje korzystam z usług profesjonalistki, która umie coś więcej niż pociągnąć rzęsy tuszem i umalować usta błyszczykiem. Pani Ala chciała wypróbować na mnie nowy trend. Nieopatrznie zgodziłam się nie dopytując o szczegóły. Nowy trend okazał się powrotem do lat, kiedy na scenach królowała Abba, co w połączeniu z pozostałymi elementami dało efekt piorunujący: czarne brwi, niebieskie wymazane oko i oklapłe włosy, które ratowałam lokówką. Abba jak się patrzy.

Uwierzcie, nigdy nie ucieszyłam się tak z wiadomości „spektakl odwołany”, jak tego dnia.

Dbanie o siebie to ciężka robota, nieprawdaż moje drogie?

zdjęcie: 70tjw z flickr.com

 

 

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *