Po czym poznać, że związek z mężczyzną się kończy

Ciebie nie da się rzucić – słyszałam nie raz i nie dwa. Z Brunetem nr … miałam związek szarpany, burzliwy, pełen wzlotów i uniesień, problematyczny. Porzucał mnie bezwzględnie i kategorycznie, zakopywał nasz związek w otchłani zapomnienia, wymazywał z pamięci, żeby po kilku dniach wracać w moje ramiona, otrzeć mi łzy i powiedzieć  radiowym głosem: kochanie ciebie nie da się rzucić. Rzucanie odbywało się poprzez zablokowanie na fb, wymazywanie z kontaktów w telefonie, znikanie z JEGO życia.

Kiedyś dawno temu zostałabym porzucona tylko poprzez trzaśnięcie drzwiami (spadł mi wtedy obrazek z napisem „home sweet home”) lub ewentualnie pozostawiona w kawiarni z samą sobą i niezapłaconym rachunkiem (dwie kawy, szarlotka i sernik, dwa kieliszki wina: 100 zł plus napiwek). Teraz do związków wkradła się elektronika. Teraz mężczyźni porzucają informując o tym poprzez messenger, wiadomość sms lub rzadziej poprzez e-mail. Ile możliwość stworzyła im technika?! Klik i efekt osiągnięty.

Jeśli niczego nieświadoma wchodzisz na JEGO profil i widzisz tam coś na kształt szatańskiego pentagramu to oznacza, że zostałaś zablokowana (alias: porzucona), wymazana ze znajomych i już nie zobaczysz, jak rewelacyjnie ułożyły mu się wczoraj włosy, bo odbicie zdjęcia zrobionego w lustrze już nie dla twoich oczu.

Natomiast komunikat w telefonie „abonent czasowo niedostępny ” może być mylący. Nie zawsze oznacza porzucenie. Może po prostu wyjechał do Afryki na jakiś czas odpocząć od trudnej relacji z Tobą? Woli obcowanie z o wiele łagodniejszymi lwami lub narażenie się na ukłucie przez skorpiona, niż spędzenie choćby jeszcze jednego dnia z taką roszczeniową osobą jak TY. Żądałaś żeby przyniósł Ci kwiaty? Żądałaś! Też coś! O wiele miłej byłoby dostać je z zaskoczenia, prawda? Znienacka. Tyle razy ci to tłumaczył, ale durna TY nie rozumiałaś, jak zwykle. Spodziewałaś się prezentu na walentynki, z okazji pierwszej rocznicy czy (banał!) w twoje imieniny. Nic z tego! Masz czekać! Czekać cierpliwie aż ON uzna własny bliżej nieokreślony termin za właściwy. Po co? Żeby Cię mile zaskoczyć. Żebyś mogła się wzruszyć jego dobrocią. Żebyś mogła podziękować. Doprawdy, kobieto!

O jego świętach pamiętałaś. Dawałaś nie oczekując niczego w zamian. Wyrażałaś w ten sposób uczucie, troskę o człowieka stającego się częścią Twojego życia. Jak to leciało? „Mężczyźnie pokazuj, że ci zależy, dawaj, naucz go dawać tobie, dbaj o niego, a w zamian będzie się troszczył o ciebie.”

To dbałaś: słowem (kocham cię), kulinarnie („bezgluten” do pracy), modowo (BOSS upolowany na wyprzedaży, który wyszarpnęłaś innej, równie nakierowanej na uszczęśliwianie swojego mężczyzny jak ty).
Kochałaś. Bardzo. Jak zwykle. Na 100 procent. Jak porzucił? Przestał się komunikować. Nagle zaległa cisza. Na fb pojawił się pentagram, a telefon zamilkł. Ile trwała kuracja oczyszczająca?

Nadal wgapiasz się w telefon i czekasz na słowa: „ciebie się nie da rzucić”.

 

zdjęcie komórką Ani. Nie pytajcie co mam za plecami. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *