bonusik do kawy
Rozchorowałam się. Już słyszę jęk zawodu: ale wiadomość, chora! Rzeczywiście powód do skrobnięcia paru słów!
Jeśli tak myślicie, nie wiecie jak wyglądam podczas choroby. To nigdy nie jest klasyczne, podręcznikowe chorowanie. Nigdy nie wygląda na zwykłe przeziębienie. Przypomina raczej kataklizm przeziębieniowy. Przy moim katarze, Niagara to zwykły strumyczek. Z oka leci mi wodospad łez. Tak. Dobrze czytacie: z jednego. Rodzicielka sprzedała mi tę postać choroby: jedno oko normalne, ale drugie szpara, nochal czerwony, nieład we włosach. Nie wiem dlaczego, ale od razu fryzura mi się kołtuni.
Wyglądam bosko. Skąd wiem? Bo jak Rafał w pracy wpadł pożyczyć ode mnie zszywacz to jęknął: O Matko Boska!
Zerknęłam szybko do lusterka. Nie ma co – trzeba iść na zwolnienie. Jest rozdział kościoła od państwa. Wolę się nie narażać.
2 komentarze
Ina
???
Kornelia Knot
🙂