Jak schudnąć? Nie wiem. Jestem gąsienicą.
Każdy rozpoczyna, kończy lub jest w trakcie zmian, przemian, przepoczwarzeń, przeobrażeń. Nie możesz być gąsienicą. Po prostu nie możesz. Nie możesz powiedzieć: „podoba mi się siedzenie na liściu, lubię bycie obłym i zielonym”. Popukają się w czoło koleżanki biegnące na fitness. Podniosą jedną brew koledzy wyciskający sztangi na siłowni. Bycie gąsienicą jest niemodne. Z każdej strony wyskakują hasełka typu: „sezon schudnę do sylwestra uważam za zamknięty. Otwieram sezon: schudnę do wakacji”. Półgębkiem śmieją się z hasełek istoty nie dość chude we własnych oczach, będące w trakcie przeobrażania się. Mnie nie śmieszą.
Dlaczego bycie gąsienicą ma być czymś wstydliwym? Czymś na co fukają nosem koleżanki? Czy jako gąsienica muszę udawać, że jestem w procesie przepoczwarzania się?
Jestem zieloną gąsienicą, siedzącą sobie na liściu, wygrzewającą się na słoneczku. Szczęśliwą. Dajcie mi spokój. Gąsienice też są piękne. Radosne. Mam piękny liść. Zapraszam. Ma ktoś ochotę wpaść na szklaneczkę porannej rosy? Będzie mi miło gościć cię na moim liściu. Siedzę tu sobie. Nikomu nie robię krzywdy. Jem ekologicznie. Piję wodę z porannej rosy. Jestem szczęśliwa. Jak mi się zechce być motylem, wtedy się przepoczwarzę. Teraz jeszcze nie nadszedł ten moment.
Skąd się bierze moda na motyle? Mam wrażenie, że nade mną lata ten sam motyl. Każdy kolejny jest tak podobno do poprzedniego – jak dwie krople wody. Szanuję to. Chcecie motylki upodabniać się do siebie? Wasza sprawa. Ja jestem jedyna w swoim rodzaju. Że niby trochę zarozumiała? Możliwe. Nie podzieliłam się wczoraj nektarem z kwiatka z przydrożnym bąkiem. Wiem, że jest na diecie. Chciał po kryjomu uszczknąć dodatkowe kalorie. O przepraszam bąku, jak już zacząłeś proces przemian, to wybacz – nie podzielę się. Nie z egoizmu, ale z troski.
Patrzę w odbicie w kropelce rosy i myślę: To nie jest ten moment. Może sezon przepoczwarzania się nadejdzie za rok? Jestem szczęśliwa będąc gąsienicą. Skąd mogę mieć pewność, że będę równie szczęśliwa wstępując do klubu takich samych motyli? Hmm. Chociaż, co mi szkodzi spróbować? Przeobrazić się troszkę? A niech tam. Zacznę od jutra. Zamiast pięciu liści, zjem cztery. Organizm trzeba przyzwyczajać stopniowo.
Zielone górą!
zdjęcie Andrew Rose z flickr.com
Jeden Komentarz
Helena
Piękna historia i jaka życiowa ?