Co może doprowadzić kobietę do szału?
Właśnie maluję baner, plakat, jak zwał tak zwał. Wywieszę go w oknie albo na balkonie, albo przybiję do drzwi wejściowych. Napis: „Niczego nie chcę, niczego nie potrzebuję, wszystko mam!!!” Może nagram taką zapowiedź na pocztę głosową…
Niczego nie kupię. Mam wymagania wprost proporcjonalne do budżetu, czyli niewielkie, skromne. Pragnienie powiedzenia NIE, mam za to olbrzymie.
Nie, nie potrzebuję wymienić drzwi na nowsze, ładniejsze, bardziej ekskluzywne. Podobają mi się moje, dwudziestoletnie, odziedziczone po cioci razem z metalowym durszlakiem.
Nie, durszlak też mi się podoba. Niepotrzebny mi błyszczący, zrobiony z kosmicznej stali. Zasada działania pozostaje ta sama? Woda nadal wycieka przez dziurki. To pozostanę przy swoim.
Komplet garnków? Gotuję średnio, więc podziękuję.
Kołdry z owczej wełny, super odkurzacz? Odpowiedź również brzmi: nie. Świetnie mi się lata na mojej starej miotle, a owce mnie irytują.
Proszę nie dzwonić z informacją, że wygrałam kamerę.
No chyba, że to jest Telekamera. Wtedy tak. Wtedy proszę dzwonić. I to w jakiejś ekskluzywnej kategorii. Biorę w ciemno!
Oby nie „Dziwadło roku”!