Przyjaciółki kusicielki, czyli skąd ten nadbagaż :)
To nie moja wina – mówię do siebie patrząc w lustro, siłując się z suwakiem sukienki, która jeszcze niedawno leżała jak na modelce.
Chwilę temu wyrzuciłam do kosza opakowanie po czekoladkach. Nie kupiłam ich. Dziewczyny przyniosły. Zostawiły mi nie tylko słodycze, ale chyba jakieś pół kilograma więcej w boczkach. Oczywiście, że współuczestniczyłam w zbrodni – pożeraniu czekoladek, unicestwianiu ich.
-Tak proszę Wysokiego Sądu, brałam w tym udział, ale Monika mi kazała, i Basia, i Zuza. Podać pozostałe imiona? Czy odczuwam wyrzuty sumienia? Tylko jak wchodzę na wagę. Jak to się zaczęło? Od jednego pytania.
Pogadamy? – najniewinniejsze pytanie świata, a ile niesie ze sobą zagrożeń. Ile niebezpieczeństw kryje się pod tym pytaniem! Jaki to wąż kusiciel! Niby niewinne słowo, słówko, słóweczko, zakończone takim ładnym znakiem zapytania, a podstępne niczym koń trojański. Chcesz uciec, ukryć się? Nie dasz rady moja droga!
Jeśli przychodzi pogadać Izka, do pytania dołącza moje ulubione czekoladowe bajaderki, Basia tartę z różnościami w środku, Monika wino, Gośka szarlotkę, a Zuza sushi. To zestaw tylko z ostatniego tygodnia.
Chcę być dobrą przyjaciółką. Nigdy nie odmawiam, gdy któraś ma potrzebę konwersacji. Otwieram drzwi, a potem gadamy, rozmawiamy, dyskutujemy, opowiadamy sobie, żalimy się, kłócimy, godzimy – a to wszystko w towarzystwie kalorycznych załączników.
Uff. Sukienka się dopięła.
Telefon. Zadzwoniła Beata z pytaniem, czy może wpaść pogadać. Mąż przywiózł z delegacji belgijską czekoladę. Przyniesie.
Nie ratujcie mnie. Uwielbiam gadać 🙂
photo by Stephanie Kilgast form flickr.com