Jak nie zadziałał mój urok osobisty, czyli horoskopy jednak się sprawdzają.

Iza trajkotała jak nakręcona. Biło od niej szczęście. Nic dziwnego. To  był jej pierwszy wolny weekend od wielu tygodni.  Z powodu pracy, którą zwaliła jej na głowę szefowa, Izka odcięła się od świata:  „do czasu zapięcia roboty na ostatni guzik lub do czasu,  aż w moją trumnę wbiją ostatni gwóźdź”  – jak się odgrażała. Na szczęście czarna wizja z leżącą w trumnie Izką się nie spełniła. Guzikowa wizja i owszem – wczoraj zapięła ostatni, co wyraziłam radosnym: Hip, hip hura! Czekał na nas Wrocław, czekał babski weekend  i czekało włoskie wino wypychające mi torbę podróżną.

–  Kornelia kupię jeszcze tylko gazetę. Gdyby nam się podróż dłużyła – Iza już biegła do kiosku.

Po chwili wskoczyłyśmy do tramwaju. Podążałyśmy w stronę dworca i w stronę przygody.

– Jakiś brunet się na nas gapi – konspiracyjnie zauważyła.- Nie odwracaj się!

Oczywiście, że się obejrzałam.  Brunet jak marzenie bezczelnie łapał ze mną kontakt wzrokowy i nawet się uśmiechnął. Uciekłam wzrokiem w bok, ale kątem oka widziałam, że kieruje się w naszą stronę.

-Nie spłosz go – syknęła Izka (jakby to był niezwykle rzadki okaz uchatka grzywiastego zagrożonego wyginięciem).

– Może chce zapytać o godzinę? – głupio wyskoczyłam.

– Byłaś na randce w tym stuleciu? – Słodko zgryźliwie zwróciła się do mnie przyjaciółka. – W XXI wieku nie podrywa się kobiet  pytaniem  o czas.

– Jesteś pewna, że przemieszcza się, bo urzekła go moja uroda i wdzięk? – Modliłam się, żeby to była prawda. – Może dieta zaczyna przynosić efekty!

Iza nie zdążyła zareagować, bo cud – brunet zakotwiczył obok nas.

– Widzę, że ma pani gazetę – zagadał do Izy. – Na pewno jest w niej horoskop. Proszę sprawdzić, czy Ryby będą miały udany dzień?

Iza puściła mi oko i zaczęła czytać:

– „Gwiazdy obdarzą cię pozytywną energią, przez co będziesz przyciągać do siebie ludzi. Otwórz się na spotkania towarzyskie i korzystaj z szans podsuwanych przez los. Dzisiejszy dzień zaliczysz do szczęśliwych, wyjątkowo udanych”

Brunet się uśmiechnął dziękując. Chwilę konwersował, ale kiedy wysiadłyśmy przed dworcem, tylko nam pomachał.

– Widzisz, straciłam urok osobisty – westchnęłam.

Nagle Izka zbladła.

– Ja chyba straciłam coś jeszcze – przeszukała nerwowo kieszenie i torebkę.- Nie mam portfela z pieniędzmi!

Odwróciłyśmy głowy za tramwajem, w którym oddalał się brunet razem z naszymi oszczędnościami na wyjazd. Amant okazał się złodziejem.

Wrocław musiał poczekać na nas jeszcze trochę.

Horoskopy się jednak sprawdzają – stwierdziłam z przekąsem – Za taką kasę drań rzeczywiście będzie miał  wyjątkowo udany dzień.

photo by Kaboompics from pexels.com

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *