bonusik do kawy.

Ptaszki zaświrgoliły, słoneczko zaświeciło, wiosna się rozkręciła. Poczułam chęć zmiany, odpuszczenia w ten weekend sprzątania, prania, gotowania i pozostałego -ania. Szybko zrobiłam przegląd potrzeb (1,2,3). Okazało się, że najbardziej potrzebowałam… wyjść na rower. Odłożyłam wszystkie pilne i mniej pilne sprawy na bok. Wypoczywać też trzeba umieć (jak naucza pewna blogerka), a po tygodniowym kołowrocie w pracy, rower wydawał się wspaniałą alternatywą. Wyciągnęłam moje cudo z piwnicy. Przetarłam szmatką. Odświeżyłam także rewelacyjną, ale potwornie drogą markową  stylizację rowerzystki m.in. spódnico-spodenki z pieluchą, dzięki której po wielu kilometrach na rowerze nie chodzę tydzień okrakiem (chodzę tylko trzy dni). Zakup nadszarpnął mi kieszeń na tyle, że kolejny miesiąc żywiłam się trawą z parku i tulipanami z klombu miejskiego. Założyłam okulary przeciwsłoneczne (co prawda niewiele w nich widzę, ale jak wyglądam!) i wyruszyłam.

Od początku szło mi jak po grudzie. Ciężko się jechało. Bardzo ciężko. A przecież nie znajdowałam się w górzystym terenie, tylko na leśnej ścieżce rowerowej.  Może nie mam kondycji? Tyle miesięcy nie jeździłam. A mówiły dziewczyny: dawaj z nami na siłownię. To nie. Zawsze znajdowałam wymówkę. Na basen miałam chodzić. Na zumbę. Więcej się ruszać. Wolałam siedzieć w domu. To teraz mam. Ledwo kręcę pedałami. Nie mam siły. Zaraz dostanę zawału, albo  śmiertelnej zadyszki, albo padnę, bo trafi mnie jasna cholera. Taka byłam zła na siebie.

Już miałam cisnąć rower w krzaki, gdy usłyszałam:

– Ej pani rowerzystko niech se pani najpierw koła napompuje, a nie na rower wsiada. Pierwszy raz widzę, że ktoś próbuje jechać na takich flakach – starszy pan minął mnie na ścieżce.

…………………………………….. 🙂 🙂 🙂

No tak. Przygotowując kreację na rower, zapomniałam sprawdzić czy i sprzęt nie wymaga liftingu.

Napompowałam koła i śmignęłam jak strzała.

Jak to dobrze mądrego posłuchać.

A na siłownię pójdę. Zapiszę się, na pewno…za tydzień.

 

 

photo by Marco Verch from flickr.com

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *