Dostaję od Izki zakaz pisania dla nieboszczyków!

„Wyszłam wieczorem z basenu. Ostatnia. Lubię pływać. Uspokajam głowę. Przestaję wtedy myśleć o pracy, której nie lubię, o  marzeniach, które już się nie spełnią, o życiu, które nigdy nie może być proste, zawsze jakaś pętla, czasami wielopoziomowa. Wszystko przez NIEGO. Znowu mnie zawiódł. Wlokłam się noga za nogą…”

Chciałam napisać ” słońce mocno świeciło”  – a przecież była prawie 22. Ja to jak się rozpędzę to tracę kontakt z rzeczywistością. Wysłałam Izie rozdziały do czytania i korekty.

– Kobieto, nie pisz jak jesteś smutna, bo nieraz mam ochotę palnąć sobie w łeb. No chyba, że chodzi ci o to, aby mieć czytelniczą grupę docelową na tamtym świecie. Rzeczywiście, rynek post mortem jest  jeszcze niezbadany. Może to zamierzone działanie? Odnalazłaś tam swoją niszę? Powiedz.

-Nie. Wolę  jak u moich czytelników temperatura ciała wskazuje 36.6.

-To nie pisz jak masz doła – ponowiła radę Izka.- Pamiętaj, nieboszczyk nie pójdzie do księgarni i nie wyda paru złotych na książkę. Co się stało?

-Oj nie wiem, jakoś tak wieczorem zapachniał bez, jakoś tak zakręciło mi się w głowie. Pomyślałam. Westchnęłam i …

-I napisałaś pięć stron dla nieboszczyków. Kornelia, może stworzysz nowy gatunek literacki: powieść cmentarna? Utłukę cię. Odkładam to, co przysłałaś. Wyjdź z domu. Zrób coś dla siebie. Popraw sobie humor. Dopiero wtedy siadaj do laptopa.

-Dobrze. Zrobię coś dla siebie. Pa.

Rozłączyłam się. Coś dla siebie – pojechałabym do Paryża, ale jak sprawdzałam wczoraj konto, wystarczyłoby najwyżej na rajd rowery po okolicznym lesie.

Poszukam inspiracji. Obdzwonię dziewczyny.

-Zuza, cześć, co robisz tylko dla siebie?

-Różne rzeczy, ale najczęściej biorę psy i jadę na Pole Mokotowskie. Nic tak nie układa w głowie jak wybieganie się z nimi. Jutro jadę. Zabierzesz się? Wpadnę po ciebie o 9.

Podziękowałam.

-Gosiu co robisz tylko dla siebie?

-Parzę kawę, otwieram laptop i czytam twojego bloga.

-Podlizucha -zaśmiałam się. – A serio?

-Serio. Nakładam sobie maseczkę i czekając aż zadziała, czytam, co napisałaś o mnie. Tylko masz zakaz opowiadania jak ukrywając się przed sprawdzianem z polaka, schowałam się w skrzyni na sali gimnastycznej ok?

Obiecałam, że nie napiszę, ale skrzyżowałam palce (czyli: nie liczy się, prawda?). To fajna historia. Dobrze, że mi przypomniała.

Chyba po prostu dzisiaj poczytam.

Sygnał messengera. Wiadomość od Basi: „mój plan na dzisiaj: posprzątam SOBIE, uprasuję SOBIE, ugotuję SOBIE:)”

Cieszę się, że i Basia robi dzisiaj coś dla siebie 🙂

 

foto dzięki uprzejmości Natalii z jestrudo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *