Gośka płacze, a ja szukam herbaty
Gośka chodziła od ściany do ściany.
– Zrobiłam z siebie idiotkę. – bardziej powiedziała niż zapytała, ale i tak przytaknęłyśmy, na wszelki wypadek.
– Zamroczyło mnie. Nic nie wskazywało na to, że Paweł ma zamiar się ewakuować z mojego życia. Nie spodziewałam się. Włączył silnik auta, ja wybiegłam i… tak jakoś samo wyszło.
– Gośka, przecież od miesiąca bez przerwy się kłócicie. Na ognisku u Doroty wylałaś na niego wino – przypomniała Izka.
– Oj tam, oj tam, drobna sprzeczka – Gośka nie dawała za wygraną. – Twardy jest. Nie takie rzeczy ze mną wytrzymał.
– Drobna sprzeczka? Wyzwałaś go od samolubnych drani, chciałaś wracać pieszo do Warszawy. Całe szczęście, że Kornelia była na tyle przytomna i zgarnęła cię z drogi do auta. Co ty wyprawiasz kobieto? Do psychologa idź. Na jogę się zapisz. Wyjedź jak potrzebujesz odpoczynku, ale nie rób z życia przedstawienia.
– Chciałaś wysiąść z kajaka na środku rzeki, bo według ciebie Paweł źle wiosłował – usłużnie podałam kolejny przykład.
– Nikt nie wytknie ci błędu tak dobrze, jak przyjaciółka. Dzięki Kornelia. – Gośka nadęła usta.
– Wbij sobie do łba parę rzeczy. Możemy cię pocieszać, mówić co chcesz usłyszeć i tulić do piersi. Tylko po co? – uświadamiałam jej. – Wiesz, że zawsze staniemy za tobą murem – od tego ma się przyjaciółki. Ale również od tego, żeby powiedzieć w oczy jak nawalasz. Miałaś pisać pracę. Co z podyplomówką?
Gośka westchnęła.
– Te studia to jedna wielka pomyłka. Niepotrzebnie się zgodziłam, ale dyrektor namawiał: przyda się pani dodatkowy papier. Korzystać dopóki firma finansuje. Ale ja nie mogę pisać. Włączam komputer i nic, pustka. Jak obleję obronę to będę musiała zwrócić pieniądze. Potrzebuję Pawła – zaczęła wyć.
Gośka szlochała w objęciach Izki. Rozglądałam się po kuchni w poszukiwaniu herbaty.
– Gosiu gdzie masz herbatę?
– Nie mam. Skończyła się. Paweł zawsze robił zakupy. – wyła dalej.
Przewróciłam oczami. Zapowiadał się długi wieczór.
photo by Yara Kassem from flickr.com