My dzieci PRL-u…

Tylko dzieci PRL-u mogą w pełni zrozumieć dziką radość jakiej doświadczam od kilku dni. Radość, która wytrąca mi długopis z ręki i odsuwa pisanie na dalszy plan, bo zamiast spełniać się twórczo, biegam po sklepach w poszukiwaniu mebli i rzeczy do mojego (!) pokoju, szumnie zwanego biblioteką lub gabinetem.
Nie będę już dzielić biurka z nastolatkiem odrabiającym pracę domową o Kochanowskim i nie dostanę rozstroju nerwowego widząc zdanie „Kochanowski urodził się pod lipą, dlatego czerpał z niej natchnienie”. Latorośl dostała swoje biurko w pokoju obok, dokąd przeniosła się z zeszytem, a rozstroju nerwowego niech teraz dostaje pani od polskiego.
Skąd ta dzika radość?
Odkąd pamiętam nigdy nie miałam swojego kąta. Zawsze pomieszkiwałam z kimś czyli bratem, jego chomikiem Stefanem i bandą kolegów wpadającą często po chleb z cukrem. Choć uwierzcie, nigdy nie spędzało mi to snu z powiek.
W ogóle jakoś dzieci PRL-u były mniej roszczeniowe niż teraz z tej prostej przyczyny, że całe życie musiały się wszystkim dzielić i nawet do głowy im nie przychodziło jęczeć rodzicom o taką ekstrawagancję jak oddzielny pokój,
Ba, ja nawet nie jęczałam o nowy ciuch. Przyzwyczaiłam się do „donoszenia” ubrań.
Jako dziecko PRL-u rzadko miałam nowe rzeczy, częściej po kimś. Sukienkę do komunii dostałam po Marzence, sąsiadce z trzeciego piętra (piękna, z łabędzim puszkiem. Sukienka, nie Marzenka). Buty też. Marzence, co prawda nóżka urosła szybciej niż moja, ale kto by się martwił takim głupstwem jak rozmiar. Wciskałam watę w czubki i szłam w pantoflach o numer za dużych.
Jak reszta moich koleżanek.
Ups, zdaje się, że w tych butach odeszłam od tematu.
Niezmąconą radość z urządzania pokoju, burzy mi dylemat: sofa czy narożnik.
Pomóżcie kobiety kobiecie, która dorosła do tego, żeby mieć swój kawałek kąta i chce go urządzić ładniejszym meblem niż półkotapczan z lat 80-tych.
Na bruneta nie mogę liczyć, bo rozłożył ręce i powiedział: „Ja ci się nie wtrącam, rób co chcesz”.
Wtrąćcie się kobiety: sofa czy narożnik?
Na Facebooku toczy się walka dwóch frakcji: „sof-owcy” contra „narożnik-owcy”.

Zapraszam. Zajrzyjcie. Każdy głos się liczy!

 

zdjęcie: OpenClipart-Vectors z pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *