bonusik do kawy.
Taka sytuacja: Gośka wyprawia imieniny Pawłowi. Tłum zaproszonych gości ściska i całuje solenizanta, wręcza prezenty. Wchodzi ciocia Hania – w ogromnym kapeluszu, z szerokim uśmiechem na ustach i głośnym: kooochaaani!!! Uwielbiamy ją na odległość. Jej pikantne historyjki rodzinne przyprawiają niektórych o rumieńce (wszyscy wiedzą o tym, jak czterdzieści lat temu stateczna babcia Zosia porwała rajstopy w drodze z kościoła i dlaczego sąsiad Borowski jest podejrzewany o współudział w rwaniu rajstop), innych o palpitacje serca (Pawełku obchodzisz urodziny w maju, a mama brała ślub w grudniu, dobrze mówię?). Ale ciocia ma też drugą twarz. Potrafi wpaść niespodziewanie („dosłownie na chwilkę, przechodziłam w pobliżu”) i zrobić szybką rundkę po mieszkaniu, sprawdzając czy mamy posprzątane we wszystkich szafkach, na szafkach i pod szafkami. Szczęśliwa ta część rodziny, która ma wizjery w drzwiach. Można uniknąć wizyty udając, że nikogo nie ma w domu. Dzięki cioci Gośka dowiedziała się, że potrafi wstrzymać oddech na 35 sekund. Tyle ciocia stała pod drzwiami zanim zdjęła paluszek z dzwonka. Gorzej ma część rodziny posiadająca psy. Możesz wstrzymywać oddech, a szczekający pupil i tak zawsze cię wyda. Mam żółwia. Nie zdarzyło się, żeby dobiegł do drzwi przede mną.
Na imprezie ciocia podeszła do solenizanta ze słowami: Paweł nie wiedziałam co ci kupić to… wzięłam Gośce rajstopy!
Chyba Gośka zakrztusiła się sokiem. Obyło się bez interwencji lekarza. Ciocia jest niesamowita. Spróbujecie to przebić??
photo byItenney1225 from flickr.com
2 komentarze
Weronika
Uwielbiam Twoje wpisy, proszę nie przestawaj
nigdy publikować swoich przemyśleń i historii <3 Cudownie też, że w ten sposób się terapeutyzujesz, naprawdę dobry pomysł.
Kornelia Knot
Dziękuję Ci Weroniko za tyle słodkości w komentarzu. Mam nadzieję, że nie pójdą mi w boczki 🙂 Kończę właśnie post na jutro. Zajrzyj.