Jak spełniają się marzenia.

Waham się czy to pisać. Nie wiem czy się chwalić czy nie. Obawiam się waszej reakcji. Zaraz któraś się rozbeczy z żalu, że tak nie ma. A może po prostu nie wypada się chwalić, ale co tam…jestem kochana i mam na to dowód! Co więcej – ktoś stawia na pierwszym miejscu spełnianie moich marzeń. Nie swoich, a moich.

Jak się z tym czuję? Hmm…

Wzruszyłam się ostatnio po powrocie do domu. Najbliżsi wiedzą, że marzę o podróży do Paryża, zobaczeniu wieży Eiffla, to rzucili się spełniać marzenie.

W koszu na pranie piętrzą się rzeczy, rosną, rosną, a moich kochani spełniacze marzeń dokładają kolejne, żebym mogła tę wieżę zobaczyć w jak najwierniejszej kopii.

Kochani są. Już prawie widać ten słynny apartament na szczycie.

Nie ruszam prania. Nie chcę psuć prezentu.

Doceniam starania.

Swój Paryż mam w koszu z praniem.

Czyż to nie urocze?

 

 

zdjęcie: znalezione w sieci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *