Wakacyjny romans.
-W taki upał lody smakują wybornie – Izka zamknęła oczy, rozkoszując się truskawkową gałką.
-Ma któraś ochotę na więcej? – Zapytała Zuza wstając od stolika.
Siedziałyśmy na tarasie kawiarni z widokiem na morze. Szukałyśmy chłodu. Gdybyśmy szukały udaru, siedziałybyśmy na plaży. Żadna nie chciała ryzykować, że zamiast z opalenizną wróci do domu z oparzeniami. Kolejny dzień zaprzyjaźniałyśmy się z miejscowym baristą i barmanem w jednym. Karta drinków w lokalu powoli, nieubłaganie kończyła się, a przed nami jeszcze tyle dni odpoczynku. Byłam ciekawa jak chłopak rozwiąże problem. Poszuka inspiracji w internecie?
-Kornelia – wodę, herbatę czy tylko szklankę?- rozbawiła mnie pytaniem Zuza.
-Szklankę. Koniecznie mrożoną. Może być wstrząśnięta, ale nie obtłuczona – puściłam oko.
Zuza poszła zamawiać.
– Gośka, co tak się wiercisz? Niewygodnie ci, to się przesiądź. Stało się coś? Minę masz… – zauważyłam.
-Niech już ta Zuza wróci, bo muszę wam coś powiedzieć. – Gocha zabrzmiała tajemniczo.
-Jaką to tajemnicą chcesz się Gosiu podzielić? – Zuza postawiła przed nami tacę z napojami.
-Chyba mam romans – zaczęła.
-Że co? – zapytałyśmy chórem.
-Romans mam. Chyba. Tak mi się zdaje.
-Kiedyś na biwaku zdawało ci się, że masz ospę, a po prostu spadłaś z materaca i przygniotłaś kilka mrówek, które przykleiły ci się…wszędzie. – przypomniała Zuza.
-Nie wierzycie? Podaję fakty: od dwóch miesięcy mam romans korespondencyjny. Piszę z kolegą z podstawówki. Spotkaliśmy się przypadkiem w warsztacie samochodowym. Pogadaliśmy. Wymieniliśmy się telefonami i od tej pory codziennie piszemy. Czasem on zadzwoni.
Zaległa cisza. Nie, żebyśmy były jakieś pruderyjne, albo wątpiły w to, że nasza przyjaciółka może stać się obiektem pożądania. Z Pawłem co prawda ślubu nie brała, ale jakoś im się tam układało. Romansuje się wtedy, gdy w związku czegoś brakuje, albo (w ekstremalnych przypadkach) dla sportu. Gosia nigdy nie była przesadnie wysportowana. Nie posądzałyśmy jej o cynizm. Na pewno nie jest typem wykorzystującym mężczyzn. Może się chłopina-kolega zakochał i zarzuca sieć na Gosię, a ta lezie jak błędna koza? Wiadomo: trawa u sąsiada jest bardziej zielona. Może zagapiła się na trawę za płotem? Może słońce za mocno przygrzało?
Tyle myśli przeleciało przez nasze głowy. Jedne wypowiedziałyśmy na głos, inne zachowałyśmy dla siebie. Gośka siorbała sok przez słomkę, zadowolona z siebie, bo zrzuciła kamień z serca. A my? Co mamy teraz zrobić z tą wiedzą?
-Poczekajcie. Pozwól Gosiu, że przeprowadzę małe śledztwo i zadam ci kilka pytań – zaczęłam.
– Bardzo proszę – Gośka nastawiła uszy na odbiór.
– Masz jego zdjęcie?- zapytałam.
Gosia pokazała nam profil na Facebooku. Brunet z wąsem. Zupełnie nie w jej typie. Znamy się tyle lat. Wiemy o sobie wszystko. Choć jak się dzisiaj okazało – prawie wszystko.
– Spotykacie się? – drążyłam temat.
-Raczej piszemy. Wczoraj pytał czy mam jakiegoś znajomego glazurnika. Robi remont w domu. Tydzień temu przysłał mi zdjęcie nowej kosiarki. A jak zepsuł mu się laptop, zadzwonił, bo opowiadałam, że sąsiad dorabia jako informatyk. Doradzałam mu przy wyborze kolorów farb do ścian. Mówi, że o co nie zapyta to rozwiążę każdy problem. Słodziak prawda?
– Słodziak? Gośka ty nie masz romansu, ty prowadzisz darmowy kącik porad. – Zuza podsumowała Gośkę.
-No wiesz co? Wątpisz, że mogę wzbudzasz uczucia? – Żachnęła się „ofiara romansu”.
– Nie wątpię. We mnie wzbudzasz uczucie… głębokiej troski.