USTĄP!

Od małego musiałam ustępować. Ustąp mu, bo jesteś starsza. Ustąp pani miejsca, masz młode nogi. Ustąp, odstąp, przesuń się, podporządkuj, dostosuj. Ustępowałam w rzeczach małych i dużych. Ustępowałam z uwagi na dobre wychowanie, albo dla świętego spokoju. Ustępowałam bratu, mamie, nauczycielom, mężczyznom. Teraz ustąpiłam Zośce. Do kategorii osób, którym ustępuję doszła nowa kategoria: koleżanki z pracy.

To, że poniedziałek powinien być tylko dla chętnych, uważam za bardzo dobry slogan. Po weekendzie przynosimy do pracy różne frustracje. A to nie zdążyłyśmy umyć wszystkich okien, co denerwuje kochające się w czystych oknach. A to nie udały się sobotnie zakupy, bo ten śliczny żakiecik w waszym rozmiarze, o którym myślałyście cały tydzień, wyszarpnęła wam sprzed nosa jedna baba (!). A to po prostu nie lubimy swojej pracy i weekend jak długi by nie był, zawsze jest za krótki. Nie ma gdzie rozładować frustracji jeśli trafimy na niehandlową niedzielę. Nie można poprawić nastroju jeżdżąc ruchomymi schodami w galerii (jeździłyśmy w sobotę, ale  widocznie za krótko). Z bagażem negatywnych uczuć wchodzimy w poniedziałek rano do pracy. W ten poniedziałek z bagażem weszła Zośka i zaczęła akcję „biurko”.

Zwolniło się miejsce. Kamila przeszła do innego działu i pozostawiła po sobie pustkę emocjonalną oraz biurko w bardzo dobrym miejscu. To nie było zwykłe biurko. Co prawda nie Ludwik XVI, ale również nie mebel biurowy zbity naprędce z pięciu innych biurek przez Mirka konserwatora. Samo miejsce słoneczne, przy oknie. Fotel prawie lotniczy zamiast zwykłej obitej w granat pokraki. Obiekt pożądania. Miejsce jedno, chętne dwie. „Ja biorę!” – krzyknęła Zośka rzucając na wolne biurko dwa segregatory. Zwróciłam nieśmiało uwagę, że też podoba mi się to miejsce i może znajdziemy jakiś kompromis. „Tak, tak.” – poparły mnie pozostałe koleżanki. Zośka zachowała się jak „dorosła” pokazując, gdzie ma wszelkie kompromisy: zabrała ostentacyjnie segregatory z mebla, nadąsała się i wyszła trzaskając drzwiami. W pokoju zaległa cisza. Po chwili odezwała się Ola: „Kornelia bądź mądrzejsza,  proszę ustąp dla świętego spokoju.”

Ustąpiłam.

Nie mam ładnego biurka w ładnym miejscu, ale mam święty spokój.

Ups! Miałam. Dowiedziałam się przed chwilą, że zmieniamy pokój. Święty spokój trwał krótko.

Zdjęcie autorstwa rawpixel.com z Pexels

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *