Kryminał na wakacje

Wystarczy, że wyjdę do drugiego pokoju, do kuchni czy do łazienki, zniknę na chwilę z oczu, na momencik zostawiając książkę na stole, a już w podskokach przybiegnie do niej Gluś-Nieczytacz mający awersję do słowa pisanego, omijający szerokim łukiem biblioteki, czytelnie, księgarnie i inne wymysły szatana i się drze:

-Chowam ci książkę.

-Nieee – oddrzewywam się (czyli drę się w odpowiedzi na darcie) – nie zamykaj!!! Skończę się kąpać i wracam do czytania. Nie ruszaj. Co ci książka przeszkadza?!

-Za późno. Już zamknąłem i odłożyłem na półkę. Czytasz na sto osiemdziesiątej trzeciej  stronie.

-Zapomnę! Zaznacz czymś. Zakładka jest w mojej torebce w kieszonce na suwak – drę się dalej.

-Nie potrzebuję zakładki. Już ci zaznaczyłem  – bohatersko krzyczy Gluś.

-Czym?- Próbuję zagłuszyć szum lecącej do wanny wody.

-Zagiąłem róg!

-Co zrobiłeś?????- Drę się tak, że blok drży w posadach.

-Zagiąłem róg – dzielnie odpowiada Gluś-Nieczytacz.

W kronice wypadków napisano: „W kąpiącą się kobietę pomału wstępowała furia. Najpierw poczuła drobną irytację gdzieś w okolicy kostki prawej stopy, by w rejonie kolan przyjąć postać rozjuszenia. Gdy emocje sięgnęły brzucha przeobraziły się we wnerwienie, a podchodząc wyżej do ramion i  głowy stały się wściekłością powiązaną z białą gorączką.

Gluś-Nieczytacz nie czekał, aż kobieta wyjdzie z łazienki. Zakręcana pomalutku woda sygnalizowała mu, że zaraz nastąpi coś strasznego. Zabrzmiało preludium symfonii zła. Pojawiły się pierwsze ciężkie akordy. Czuł całym sobą:  nie może zostać w mieszkaniu ani chwili dłużej. Rozglądał się bezradnie w poszukiwaniu kryjówki, ale oprócz wskoczenia do lodówki, nic nie przychodziło mu do głowy.  Przez moment błysnęła myśl, aby zastawić czymś drzwi łazienki. Kobieta nie wydostanie się z niej dopóki jej złość nie przejdzie, a on może zdąży wyprostować zagiętą stronę. Za późno. Już słyszał jak Furia okręca się ręcznikiem. Nie znalazł niczego, czym można zablokować drzwi.

Wyjście główne zamknięte na klucz. Klucze schowane do damskiej torebki – wieki miną zanim je stamtąd wygrzebie.

Pozostało ostateczne rozwiązanie: Gluś-Nieczytacz otworzył drzwi balkonowe i wyskoczył na trawnik. Upadek z wysokiego parteru był bolesny, ale nie śmiertelny. Dwie godziny lekarz na SOR-ze składał Glusiowi złamaną nogę.

Gdy po kilku dniach spędzonych w szpitalu „abnegat książkowy” próbował wrócić do domu, ze zdziwieniem stwierdził, że klucz nie pasuje. Kobieta wymieniła zamki.  Gluś-Nieczytacz stał się bezdomny (tzn. wrócił do matki – jak podali sąsiedzi).

Historia ku przestrodze dla wszystkich zaginających rogi w książkach.”

 

zdjęcie: Camelot Galeria z flickr.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *