Mylne pierwsze wrażenie, czyli obrażona Szwedka.

Zawsze odnoszę mylne pierwsze wrażenie. Też tak macie? Jak ktoś mi się spodoba od pierwszego rzutu okiem (nie ma znaczenia lewym czy prawym), to za chwilę okazuje się  maminsynkiem, wredną koleżanką, egocentrycznym przełożonym  lub po prostu złym człowiekiem. Źle również oceniam sytuacje, własne możliwości i pogodę. Jeśli założę rano cienki płaszczyk, możecie być pewni, że nastąpi nieoczekiwane oberwanie chmury, nierzadko połączone z gradobiciem. Tak mam i już. Głupotą jest, że ciągle o tym zapominam.

Zapomniałam również wczoraj, kiedy poznałam Mikołaja dźwiękowca. Gdzie? Kulturalnie. W teatrze. Uwielbiam teatr (już ktoś usnął? Nie będzie wymądrzania się na temat wyższości tragedii nad komedią. Spokojnie). Zdobyłam trzy bilety na -skie spotkania teatralne i razem z dziewczynami zaopatrzone w dobry humor, buty na wysokich obcasach i po 1o złotych na kawę, ruszyłyśmy na ambitną sztukę, gdzie pod płaszczykiem dramatu greckiego skrywał się dramat kobiety. Ponieważ z dramatem kobiety mam do czynienia na co dzień, czułam się na przedstawieniu jak w domu – oczywiście  wykluczając wycie greckiego chóru, czy krzyku mew, czy jęków potępieńczych – czegoś podobnego w każdym razie. Tego na co dzień nie mam. Chociaż nie, wróć, jęknęłam potępieńczo jak weszłam rano na wagę. I tu się podobieństwa kończą.

Sztuka ambitna. Reżyser topowy. Pamela koleżanka z pracy, kiedy dowiedziała się na co idę, powiedziała jadowicie: – Nie za ambitna ciut?

-Pamelo – wytłumaczyłam konfidencjonalnie szeptem-  przecież tu nie chodzi o to, żeby zrozumieć. Chodzi o to, żeby w towarzystwie rzucić od niechcenia „Trojanki” Klaty? Widziałam. Porażająco dobra inscenizacja.

Pameli wydłużyła się twarz. Poczułam się lepiej.

…………………………………

Połowa spektaklu dobiegła końca, a dwieście osób pobiegło do toalety. Odpuściłam tę nierówną walkę: tłum kontra 3 przybytki.

Postanowiłam delektować się atmosferą teatru. Rozejrzałam się po widowni.

-Jak się pani podobała sztuka? – usłyszałam.

Dźwiękowcy poprawiali jakieś urządzenia, takie z kablami – nie znam się. Jeden zagaił rozmowę.

-Jak się pani podobała sztuka? – powtórzył.

-Ocenę zostawię na koniec. Jeszcze przede mną druga połowa – błysnęłam.

– A według pani co twórcy chcą nam przekazać? – nie dawał za wygraną.

Poczułam się jak IPN – szybko go zlustrowałam: blondyn (jeden minus), trzy zdania zbudował, nawet inteligentne (plus), ładnie się uśmiecha (plus), odważny (w obstawie miałam Izkę i Zuzę, nie przestraszył się towarzystwa, zagaił rozmowę – kolejny plus). „Fajny – pomyślałam. – Gadaj z nim. Coś pamiętasz ze szkoły. Uruchom mózgownicę.”

– O tym, że w żadnym konflikcie zbrojnym nie ma zwycięzców ani zwyciężonych. Choć szczerze mówiąc skupiam się na sile jaką ma w sobie kobieta – królowa – próbowałam błysnąć.

Izka puściła mi oko, że dobrze mi idzie. Zuzka kaszlnęła zachęcająco.

-Chętnie kontynuowałbym naszą rozmowę podczas kolacji. Skusi się pani? Mam na imię Mikołaj. Choć z tą siłą kobiety nie przesadzałbym. Same walczycie o równouprawnienie, a potem się dziwicie, że nikt przed wami nie otwiera drzwi. Niby udajecie silne, a w gruncie rzeczy  lubicie być słabe. Siła kobiety kończy się w momencie, kiedy trzeba wytrzepać dywan. A co do kolacji to na przykład w Szwecji jest nie do pomyślenia, aby mężczyzna płacił. Kobieta idąca z mężczyzną do restauracji bierze rachunek na siebie. I to jest normalne. Szwedka śmiertelnie by się obraziła, gdyby to mężczyzna wyciągnął portfel.

– Wiesz Mikołaj, ja nie jestem obrażalska – powiedziałam.

Na co niedoszły amant odwrócił się na pięcie i wrócił do swoich zajęć.
Westchnęłam. Ja tu prawie biorę ślub, a okazuje się, że facet chce się tylko najeść za darmo. Znowu mylne pierwsze wrażenie.
……………………………….
Kiedy spektakl się skończył, biłyśmy brawo. Miałam wrażenie, że dziewczyny biły brawo także mnie, choć kiedy po raz kolejny zawodził ze sceny chór kobiet, Zuza szepnęła mi na ucho: „masz zakaz wybierania repertuaru na kolejny sezon”.

Zrobiła to raczej z przekory niż z przekonania. Sztuka wspaniała. Idźcie. Tym razem Zuza odniosła mylne pierwsze wrażenie.

photo by Mariusz Kucharczyk from flickr.com

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *