Omnibus, czyli koleżanka z pracy
Macie w pracy koleżankę – omnibusa? Mój omnibus ma na imię Pamela. Wszystko wie lepiej, na każdy temat się wypowie, jej teorie są jedyne słuszne i to jej pomysły należy wprowadzać w czyn. Wszystko, co dotyczy was poddawane jest krytyce wizualizowanej przewracaniem oczami, przeciągłym westchnieniem lub werbalnie: „Że coooo? Też pomysł! Przecież to jest bez sensu. Ale wymyśliłaś?” Kłócić się nie ma sensu, bo jedyne, co osiągniecie to ciche dni, a jak trzeba współpracować to ciężko coś uzgadniać na migi lub puszczając dymne znaki. Zaraz przyleciałaby Aga z BHP każąc recytować instrukcję ppoż., której przecież nie czytałyście, a w której jest dokładnie napisane: znaki dymne w zamkniętym pomieszczeniu są zakazane!
Pamela atakuje od rana: „Kornelia założyłaś cienki sweterek w taka pogodę? Jak patrzę na ciebie, robi mi się zimno. Jak można tak chodzić? Tylko nie myśl, że mnie to interesuje. W ogóle mnie to nie interesuje. Chcesz to tak chodź. Co mi do tego?” Mówiąc to nadyma policzki. Wyrzuca z siebie słowa nie robiąc przerwy na oddech. Nie masz szans na wstrzelenie się z jakimkolwiek komentarzem. Godzinę słuchasz ekwilibrystyki słownej zdań współrzędnie i podrzędnie złożonych. Wbijasz się w fotel z poczuciem winy, że nie włożyłaś dzisiaj na grzbiet wiszącego w szafie kożucha, kupionego 10 lat temu okazyjnie w Zakopanem. Kożuch już pewnie gryzą mole, ale zyskałby dzisiaj akceptację Pameli. Choć może nie? Kto wie?
Niby nie widzi waszej nowej fryzury. Wyszłaś wczoraj z pracy blondynką, wracasz dzisiaj jako ruda, a ona udaje, że nie zauważa. Ślizga się po tobie wzrokiem i dochodzi tylko do poziomu twoich brwi. Jej metamorfozy, nawet najmniejsze, muszą być za to głośno, pozytywnie komentowane, inaczej foch. Wymaga, żąda uwagi. Pomalowała oczy niebieskim tuszem? Świetnie! Wy pomalowałyście: „Nie udało się znaleźć rano czarnego tuszu?” – pyta.
Zbierałyście pół roku na elegancki płaszcz. Wchodzicie do pracy wśród ochów i achów koleżanek i kolegów. Cieszycie się miło rozpoczętym dniem, a tu nagle jad zza rogu: „Starawy ten model. I żadna rewelacja. Mam podobny, kupiony – uważaj – DWA LATA TEMU. Właściwie to bardziej sweter niż płaszcz. U Chińczyków tego pełno. Ile zapłaciłaś?!! Na bazarze kosztuje pół ceny. Dałaś się zrobić. He he he.” Nie ma sensu tłumaczyć, że dobra jakość, że modny krój. Pamela wie lepiej.
Szukasz faceta? Była już na każdym portalu i wszystkie uważa za beznadziejne. Swojego znalazła na biorę.nie/oddam.pl, przez zupełny przypadek i to ON jako jeden jedyny był wart uwagi. Taki „brylancik wśród plew”. Jej mężczyzna ma same zalety. Zapomniała, że dzwoniła z płaczem ze stoku, bo „brylancik” kazał jej jeździć czarną trasą, choć Pamela miała narty drugi raz na nogach. Stała na szczycie wołając o pomoc, zarówno wyjąc do nieba jak i wam do słuchawki, aby za chwilę odpiąć narty i schodzić po stoku bokiem. „Zabawny ten mój misio. Taki żarcik wymyślił. Niepotrzebnie wtedy dzwoniłam.” – skomentowała po powrocie, a wy tylko się grzecznie uśmiechacie.
Co zrobić z taką Pamelą? Szukam odpowiedzi łykając tabletki na uspokojenie codziennie, punktualnie po pierwszej kawie.
Wchodzi Pamela: „Dopiero 7, a ty już pijesz kawę?! Wypłukuj magnez, wypłukuj.”
Robię to, co piszą w mądrych książkach: Oddychaj głęboko Kornelia! Oddychaj! Dotleniaj mózg!
Dzięki Pameli jestem cholernie dotleniona!
fot. Sara Hasard from flickr.com
4 komentarze
Basia
Tak, takie Kaśki, Jole i Magdy są wszędzie. Dlatego mamy swoją grupę wsparcia wykluczonych i dzięki temu dajemy radę. Tekst jak zwykle cudny. Piszesz dokładnie to , czego nie potrafię wyartykułować. Czekam na jeszcze…
Kornelia Knot
Basiu ćwiczenia oddechowe pomagają:-)
Izabela
Na świecie są miliony takich Kasiek. Myślę, że dzięki temu te normalne czyli Korneliopodobne mogą żyć i funkcjonować na najwyższych obrotach. Nie chcemy ale niestety musimy żyć z takimi osobami i porządne wychowanie ( córeczko!) zmusza nas do krzywego uśmiechu i bolącego serca. Głupie , podłe i beznadziejne Kaśki żerują na nas, bo w domu są obiektem drwin i upokorzenia . Nie są szanowane i kochane. Tak więc droga Kornelio za każdą złośliwość koleżanki odkładaj 5 zł , niedługo uzbiera się niezła sumka na zakupy .A cytując czeskiego aktora : ” gdyby głupota miała skrzydła , fruwałaby pani niczym gołębica” , sprawdź kochana czy masz szczelne okna w pracy .
Kornelia Knot
nie otwierają się 🙂