Dlaczego nie mamy szczęścia w miłości?
-Wiesz, że kawa należy do najczęściej spożywanych napojów na kuli ziemskiej, a statystyczny Polak wypija jej trzy kilogramy rocznie- Iza przyniosła mi kolejną filiżankę.
-My na pewno podwyższamy statystyki – odpowiedziała Zuza. – Nie wyobrażam sobie poranka bez kawy z mlekiem.
-Poranka, środka dnia, popołudnia – wyliczałam. – W pracy, w domu, na urlopie. W każdym miejscu i czasie. A tę kawiarnię lubię najbardziej.
-Leżenie na plaży wyszłoby taniej – zauważyła Basia,- ale rzadko wyjeżdżamy razem, więc nie marudzę (uniosła ręce jakby się broniła). Przesiądźmy się na sofę na tarasie. Pogapimy się na morze i poudajemy damy odginając mały palec trzymając filiżankę.
Rozciągnęłyśmy się na sofach delektując się kawą. Przy stoliku obok siedziały dwie dziewczyny.
-Źle robisz – tłumaczyła jedna drugiej. – Zasada jest taka: on dzwoni, potem ty dzwonisz, on napisze, ty odpisujesz. I to nie od razu. Muszą minąć co najmniej dwa dni pomiędzy kontaktem słownym lub pisemnym. Inaczej pomyśli, że już cię zdobył. Jak w matematyce: musisz policzyć ile razy on napisał, tyle razy ty odpisujesz. Dzwoniąc lub pisząc więcej niż on, dajesz mu do zrozumienia, że ci zależy, że po prostu lecisz na niego. A to błąd. Trzeba trzymać mężczyzn w niepewności.
-Poczekaj, to jak on mnie zaprosił na spacer, potem zadzwonił to ja teraz powinnam go zaprosić na spacer, czy do niego oddzwonić?- Jęknęła druga.
-Zadzwonić. I nie gadać o spacerze. To on powinien zaproponować spotkanie.
-Poczekaj. Pogubiłam się. „Pisze – czekam” to załapałam. A jak przyniesie kwiaty to czym się odwdzięczam?
-Uśmiechem wariatko, uśmiechem. Dopiłaś kawę to idziemy. Po drodze wytłumaczę ci jeszcze raz. Stosuję tę matematyczną zasadę od lat i działa. Uwierz mi.
Kiedy dziewczyny się oddaliły, Izka popatrzyła na mnie rozbawiona:
– Notowałaś?
– No coś ty. Zgubiłabym się już po drugim telefonie i trzeciej wiadomości. To już wiem skąd te kłopoty z facetami: przez nieznajomość matematyki. Według tej metody szansę na udany związek mają tylko umysły ścisłe.
-Nie ma sprawiedliwości na świecie- ponuro zabrzmiała Basia.
Wybuchnęłyśmy śmiechem. Z całej naszej paczki to Basia była najlepsza z matmy.