Jeszcze jeden wpis traktujący o tym, jak spędzać wakacje.
Lata świetlne temu mąż cioci Hani, którą znacie z tego wpisu tutaj, postanowił spędzić wakacje oddzielnie (czytaj: bez małżonki). Były to czasy słusznie minione, kiedy jeździło się na wczasy zakładowe. Ciocia lubiła tę formę spędzania czasu. Nie dlatego, że przepadała za zmianą klimatu. Jeździła, bo uwielbiała robić wrażenie na innych wczasowiczkach. Pakowała do walizek całą garderobę zalegającą w szafach, aby każdy posiłek serwowany na stołówce celebrować w innej kreacji. Przebieranki podobno wzbudzały zazdrość wśród koleżanek (tak przynajmniej opowiadała bohaterka tej historii). Specjalnie spóźniała się kilka minut, aby „zrobić wejście”. Przygotowaniom do wakacji ciocia Hania poświęcała wiele tygodni. Do za ciasnych kreacji należało wszyć w boczki wstawki z koronki, do spódnic dorobić falbany. Nie mówiąc o zamówieniu u krawcowej nowych sukien.
Sami rozumiecie jej rozczarowanie, złość czy wręcz wściekłość, kiedy wujek oznajmił: nie jedziesz. Tłumaczył się tym, że niestety dostał tylko jedno skierowanie. Nie udało się zdobyć drugiego, choć walczył o nie jak lew. Zagroził nawet odejściem z pracy. Nic nie pomogło. W tym roku z głębokim żalem i wielkim bólem pojedzie na Mazury sam. Oczywiście wujek spiskował z kierownikiem kadr, który znając temperament cioci, współczując wujkowi, wypisał tylko jedno skierowanie na wczasy.
Panowie jednak nie docenili determinacji kobiety. Niewiele myśląc wzięła ciocia czystą kartkę, długopis i pobiegła do zakładu pracy wujka na spotkanie z kierownikiem kadr.
Położyła przed urzędnikiem papier i powiedziała: „Proszę tu napisać, że bierze pan na siebie całkowitą odpowiedzialność za rozpad mojego małżeństwa. Że to z pana winy zostałam pozbawiona męża, jedynego żywiciela rodziny i że zobowiązuje się pan do utrzymywania mnie do końca życia. Doskonale pan wie jakie niebezpieczeństwa czyhają na samotnego, przystojnego mężczyznę na wczasach zakładowych. Jeśli zostanę porzucona to z pana winy i tak zeznam w sądzie, gdyby doszło do rozprawy rozwodowej. Proszę oto długopis. Pan pisze, ja poczekam. Nie spieszy mi się.”
Biedny kadrowiec ocierając chustką pot z czoła, szybciutko wypisał… drugie skierowanie.
Gdybyście pytali ciocię o zdanie jak spędzać wakacje, odpowiedź byłaby jedna: Razem! To chyba oczywiste?!
2 komentarze
NieHania
Oj jak dobrze, że te czasy już za nami?
Kornelia Knot
Dlaczego? Dałybyśmy radę każdemu kierownikowi kadr 🙂