Lato, plaża, wakacje, czyli od przeznaczenia nie uciekniesz

Nie jest łatwo pisać na plaży, kiedy długopis wyślizguje się z nasmarowanej olejkiem dłoni, a piach sypie w oczy. Jakaś panna co pięć minut strzepuje kocyk, a wiatr przenosi wszystko na mnie. Nie robię awantury. Może to jedna z tych, której odrobinka piasku uwierającego w tyłek powoduje dyskomfort psychiczny? Co robi w takim razie na plaży? Dopóki nie zasypie mnie całej, nie odezwę się. Chociaż – gdyby zrobiła ze mnie rzeźbę piaskową, mogłabym się stać atrakcją nadmorską i zgarnąć ładną sumkę za oglądanie. Muszę pomyśleć.

– Gdybym miała parawan -westchnęłam.

– Ja ci dam parawan. Umówiłyśmy się, że nie robimy developerki parawanowej – Zuza wróciła z kąpieli w Bałtyku.

-Wiem, wiem, tak tylko wzdycham.

-Mogłaby pani strzepywać ten kocyk w inną stronę – Zuza pouczyła królewnę.

Moje marzenia o zostaniu atrakcją nadmorską właśnie uleciały z wiatrem. Dama od kocyka, w kostiumie kąpielowym Gucciego miała ładny parawan w biało-niebieskie pasy i dobrany kolorystycznie parasol plażowy z falbanką.  Komplet lśnił nowością. Biały koc też wyglądał jak z reklamy proszku do prania. Widać, że wypoczynek na bogato.

Rozciągnęłam blade ciałko na kocu w kratę, odłożyłam notes i zamknęłam oczy. Wyobraziłam sobie siebie w markowym kostiumie, opalającą się na białym eleganckim leżaku, wachlującą kapeluszem z ogromnym rondem.

Łup! Z marzeń wyrwało mnie walenie kamieniem. Jakiś plażowicz rozbijał obok parawan w pączki. W pączki!

-Od przeznaczenia nie uciekniesz – szepnęłam do siebie. – Dla jednych luksus, dla innych pączki.

 

zdjęcie: moje

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *