LIST OTWARTY

LIST OTWARTY (bo się klej wylizał i nie mam jak zamknąć koperty).

Szanowni Państwo,

Chciałam Was z tego miejsc  bardzo serdecznie przeprosić i przyznać się w pierwszym zdaniu, że  decyzja o zamknięciu cmentarzy to MOJA wina. Nie ma co owijać w bawełnę i szukać winnych, bo winna siedzi teraz na łóżku, na którym dochodzi do siebie po kwarantannie a nie jak krzyczą z kuchni, symuluje opad z sił,  żeby nie robić obiadu (skądże!).

Od początku.

Bez konsultacji z rodziną zachciało mi  się kupić wieniec na grób. Miał się wyróżniać. Zamówiłam arcydzieło u miejscowego Michała Anioła nagrobnej florystyki. Wyszło pięknie  – połączenie jakże modnego stylu skandynawskiego z nutką glamour i muśnięciem Prowansji. Żeby dzieło sztuki ucieszyło jak najwięcej  oczu, zawiozłam wieniec kilka dni wcześniej przed świętem w wiadome miejsce (piszę „w wiadome”, bo mi się synonimy wyrazu „cmentarz” skończyły).

A niech miejscowi obcują ze sztuką. A co.

Po dwóch dniach wchodzę na cmentarz. Oczom nie wierzę – wieńca nie ma. Ktoś ukradł? A może zabrał do galerii jako eksponat? Już miałam dzwonić z pytaniem do Luwru, gdy rozległ się dźwięk w telefonie. Mama.

– Cześć córciu. Byłam dzisiaj na cmentarzu. Niby ładny ten wieniec, ale wiesz miałam wrażenie jakby go ktoś z grobu zdjął. Taki smutny. Bez życia. Wzięłam go do domu i przemalowałam wiklinę na weselszy kolor, dodałam kilka żółtych i czerwonych kwiatów, wpięłam liście.  Zaraz zobaczysz jak wyszło pięknie. Już wysyłam ci zdjęcie”.

Jestem pewna, że to zdjęcie trafiło przez pomyłkę również do premiera. Popatrzył, ręce mu opadły i podjął jedyną słuszną w takim przypadku decyzję: „Zamknąć cmentarz”.  Nadgorliwi urzędnicy odczytali komunikat „zamknąć cmentarze” i fala poszła przez kraj.

Mama mówi, że przesadzam, że nie każde dzieło znajduje swoich odbiorców a akurat wybrany przeze mnie wieniec w jej gust nie trafił, ale oczywiście to nic osobistego.

Wieniec leży na balkonie a ja mam nauczkę: w przyszłym roku konsultuję ozdoby z mamą, bo przecież…każde dziecko o tym wie, wkurzysz mamę, będzie źle.

Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam,

Kornelia Knot

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *