Nikt nie rozumie artystów!
Czy jako dziecko bawiłaś się w widoczki? Trzeba było znaleźć szkiełko, zerwać ukradkiem bratki lub róże z klombu, wykopać dołek w ustronnym miejscu (najczęściej za blokiem, pod balkonami) i ułożyć w nim kompozycję z kwiatów. Przykrywaliśmy je szkiełkiem, zasypywaliśmy ziemią, by następnie odgarnąć troszkę ze środka i zobaczyć jaki wyszedł obrazek. Do zrobienia widoczku używaliśmy również patyczków, liści, ale i sreberek po czekoladzie. Byłam właścicielką całkiem pokaźnej galerii dzieł kwietno-liściastych.
Jak tak pomyślę to od małego ciągnęło mnie w stronę sztuki. Ale również od małego nie byłam rozumiana przez otoczenie. Nie wiedząc czemu, zostałam ukarana, kiedy okazało się, że do zrobienia ostatniego dzieła użyłam banknotu leżącego na stole. Nie umiałam wskazać miejsca zakopania pieniędzy. Akurat tego dnia spłynęło na mnie natchnienie i tworzyłam w różnych miejscach jak szalona.
Konsekwencja: tydzień zakazu wychodzenia po szkole do koleżanek.
Zderzenie świata kultury z rzeczywistością bywa bolesne.
Nikt nie rozumie artystów 🙂
Jeden Komentarz
Ewelina J.
O tak, artyści od zawsze mają przerąbane! 🙂