Znajomości nadal w cenie.
Chciałam stworzyć jeden mądry, poważny tekst. Chociaż jeden. Z jakiś przesłaniem. Moralizatorski.
No dobra tak naprawdę chodziło mi o dostanie się na listę lektur i pobieranie z tego tyłu profitów. Może trzasnę szybko jakąś nowelkę, podpiszę „Eliza Orzeszkowa” i będę udawać, że znalazłam na strychu, a ktoś odkupi dzieło za ciężkie pieniądze? Taka myśl mi błysnęła.
Zamiast tworzyć nowelkę, którą szóstoklasiści będą czytać jęcząc, że nuda, ale zaliczyć trzeba, walę bezmyślnie w klawiaturę, jednocześnie gapiąc się na ręce: przydałoby się zapisać na manicure.
Zadzwoniłam do salonu z pytaniem o wolny termin po godzinie szesnastej. Pracować jednak muszę, a nie znam szefa, który pozwala lecieć na robienie pazurków w godzinach pracy.
„Najbliższy? Koniec sierpnia. Wie pani, wakacje, dziewczyny się robią.” – usłyszałam.
„Dziewczyny się robią” – mruknęłam.
Obdzwoniłam kilka salonów, we wszystkich odmowa, we wszystkich odpowiedź: „wakacje, dziewczyny się robią.”
Nie przypuszczałam, że do kosmetyczki trzeba się zapisać z wyprzedzeniem jednego życia.
„W tym życiu niestety się pani nie dostanie, ale chętnie wciągnę panią na listę na kolejne życie. Kiedy planuje pani zgon? Można skorzystać z naszych usług już dzień po pogrzebie. Jesteśmy szybcy” – powinna brzmieć odpowiedź.
Zresztą i tak nie mogłabym dać się wciągnąć na listę. Dlaczego? Jestem pechowa i na pewno w przyszłym życiu będę hubą. A na co hubie manicure? Nie mogę zajmować miejsca komuś, kto po reinkarnacji będzie miał dziesięć palców.
Poczułam się jak za PRL-u, kiedy prawie każdy towar był deficytowy i zamiast kupować – zdobywało się. W jako takiej egzystencji pomagały znajomości.
Nagle telefon: „Dzień dobry pani Kornelio, dzwonię z salonu. Mamy praktykantkę, nie zna wszystkich klientów. Nie poznała pani. Mam miejsce. Proszę przyjść jutro. Do zobaczenia.”
Czasy się zmieniły, a znajomości nadal w cenie.
Mądry tekst napiszę pojutrze, waląc w klawiaturę ślicznym manicurem.
zdjęcie: marco verch professional z flickr. com
6 komentarzy
Monika
Proszę o więcej tekstów. To, że nie czytam na bieżąco nie znaczy że nie lubię. Super blog.
Kornelia Knot
🙂
Olimpiai
You 've made my day?. Ale mam znajomą w miesnym( zostawia mi pasztetową) znajomą w warzywniaku (sama wybiera warzywa,bo ja niedowidzę), znajomą manicurzystkę( hurrra??). Niech żyją wszystkie znajome świata ??. Pozdrawiam cieplutko i czekam na dalsze wpisy?
Kornelia Knot
🙂
Katarzynka
Przyjemnie się czyta, fajnie napisane. Pozdrawiam cieplutko ??
Kornelia Knot
Dziękuję