-
Jak być piękną i zadbaną kobietą?
Kobieta powinna o siebie dbać. Nie może być rozczochrańcem, chodzić w koślawych butach czy z niewyregulowanymi brwiami. Po prostu nie. Musi być piękną różą. Świat tego oczekuje. Na wiatach przystankowych wiszą zdjęcia zadbanych dziewczyn zachęcających do kupna kremu, perfum, szminki lub mikroskopijnego bikini. Zatrzymałam się wczoraj dłużej przy jednym plakacie, bo zaintrygowało mnie jak pani w rozmiarze 32 daje radę dźwigać biust, na moje oko, miseczka F. Kręgosłup nie boli? Istnieje taka kobieta czy grafik się rozpędził poprawiając zdjęcie? Wzruszyłam tylko ramionami i wciągając brzuch wsiadłam do tramwaju. Nie – uprzedzam pytania – wciągnęłam nie po to, żeby się wydać sobie szczuplejszą, po prostu tłok był w tramwaju i chciałam…
-
Co zrobić kiedy związek wkracza na wyższy poziom?
Wzięłam 200 zł. Związek wszedł już na ten poziom, kiedy można zainwestować w obiekt westchnień trzycyfrową kwotę. Brunet się stara. Przykręcił gniazdko, kwiatki na Dzień Kobiet kiedyś przyniósł. Nie ma co – pokaż Kornelia, że zauważyłaś trud i wysiłek. Niech brunet się dowie, że uczucie nie jest jednostronne, a wielokierunkowe. Okazji co prawda nie ma (do świąt daleko), ale może prezent bez okazji wyrazi uczucie głębiej, mocniej. Może brunet wymieni przepaloną żarówkę w kuchni? Sprytna jesteś dziewczyno – tak sobie pomyślałam i wyszłam z domu. W poszukiwaniu idealnego prezentu obeszłam dwa razy kulę ziemską. To nie mogło być byle co. Nie mogłam wpaść do pierwszego lepszego sklepu i pokazać: to…
-
Coś mi jednak w życiu wyszło!
Muszę się podzielić z Wami radosną informacją! Nie, nie zadzwonił koncern samochodowy z propozycją milionowego kontraktu za wzmiankę na blogu o nowym modelu auta. Szczerze mówiąc, nie do końca zgłębiłam tajniki trudnej sztuki prowadzenia pojazdów, więc lepiej niech nikt nie dzwoni. Prawo jazdy mam, śliczniutkie, czyściutkie, rzadko używane. Żart o tym, że ktoś jechał pierwszy w korku, to nie żart – naprawdę jechałam pierwsza. Nie wiem z czego się tu śmiać. I nie, żadna firma kosmetyczna nie poprosiła mnie o wypróbowanie nowej szminki nietestowanej na zwierzętach, nietestowanej na ludziach ani na nawet na moim byłym narzeczonym (pozdrawiam). Moje drogie – znalazłam coś. Medal. Z cyferką JEDEN. Przeleżał biedak w pudełku…
-
Wolność w związku jest możliwa, czyli męski foch.
Moje przyjaciółki nie zawsze były takie wyemancypowane (czytaj: hop do przodu). Nie zawsze mogłyśmy wyjechać gdzieś razem, same. Nie zawsze mężczyzna jednej czy drugiej zgadzał się zdjąć jej łańcuch z nogi i pozwolić na spędzenie nocy poza domem BEZ NIEGO. Tak, tak były takie czasy. Są kobiety, które z różnych powodów nawet nie poruszają z partnerem tematu wyjazdu z koleżankami. Powiem im to, co słyszałam wielokrotnie od Zuzy: „Kobieto, przestań spełniać oczekiwania innych. Twoje potrzeby też są ważne. Nikt nie może ci dyktować jak masz żyć.” W czasach odległych pewien mężczyzna kładł się Rejtanem w drzwiach, mówiąc: „Nigdzie sama nie pojedziesz! Mowy nie ma! Chyba mam coś do powiedzenia?” Roztaczał…
-
Dlaczego nie mamy szczęścia w miłości?
-Wiesz, że kawa należy do najczęściej spożywanych napojów na kuli ziemskiej, a statystyczny Polak wypija jej trzy kilogramy rocznie- Iza przyniosła mi kolejną filiżankę. -My na pewno podwyższamy statystyki – odpowiedziała Zuza. – Nie wyobrażam sobie poranka bez kawy z mlekiem. -Poranka, środka dnia, popołudnia – wyliczałam. – W pracy, w domu, na urlopie. W każdym miejscu i czasie. A tę kawiarnię lubię najbardziej. -Leżenie na plaży wyszłoby taniej – zauważyła Basia,- ale rzadko wyjeżdżamy razem, więc nie marudzę (uniosła ręce jakby się broniła). Przesiądźmy się na sofę na tarasie. Pogapimy się na morze i poudajemy damy odginając mały palec trzymając filiżankę. Rozciągnęłyśmy się na sofach delektując się kawą. Przy…
-
Kilka sposobów na to, jak zostać gwiazdą.
Planuję zostać celebrytką. Pierwsze kroki mam za sobą. Na turnusie odchudzania dostałam statuetkę dla najsympatyczniejszej uczestniczki (nie do końca to prawda, ale w szołbizie wszyscy koloryzują. Iza ją dostała. Włożyła trofeum do mojej walizki, a potem zapomniała zabrać). Wyciągam z albumów stare zdjęcia i poprawiam flamastrami urodę. Koleżanki też upiększam (podać nazwiska?). Po co to robię? Na wypadek, gdyby dziennikarze próbowali zdobyć zdjęcia, aby pokazać światu jak wyglądałam przed i po, czyli przed celebryckością i już w trakcie. Zastanawiam się czy nie poprawić sobie nosa. Tata zawsze mówił, że mam nos jak klamka od zakrystii. Niech zostanie. W końcu to nos po tatusiu. Rozesłałam rodzinie nową biografię na wypadek, gdyby…















