-
Ogarnij się kobieto, czyli terapeutyzuję się.
Przychodzi taki moment, kiedy widzisz, że doszłaś do końca. Drzazga w sercu tkwi nadal, leczenie trwa, ale czujesz, że twoje otoczenie ma już dosyć. Temat „ona jest znowu sama” był ciekawy, dyskutowany, omawiany telefonicznie i twarzą w twarz przy kawowym stoliku, przy blacie w kuchni, na twojej sofie, na tarasie i w innych miejscach, prawie codziennie. Ale tak, jak ze wszystkimi wiadomościami, twój temat uległ przedawnieniu. Z interesującego stał się męczący. Ile można płakać Izie do słuchawki? Jak długo Zuza będzie czytać twoje wiadomości o długości rolki papieru toaletowego? Kiedy dotrze do ciebie, że już nadszedł ten moment, aby się ogarnąć? Ogarniesz się czy nie? – pytają przyjaciółki i koleżanki.…
-
Na dobry początek dnia, czyli drobna porada.
-Ciociu wiesz, że to co przed chwilą zrobiłaś to kradzież? – wielkie oczy czterolatka oskarżycielsko na mnie patrzyły. -Ja? Kradzież? Kochanie w tym sklepie można psiukać się perfumami. To są testery. Stoją tu, żeby poznać zapach i wybrać ten, który się najbardziej podoba – tłumaczyłam dziecku. -Tak, ale na papierek, a ty psiukałaś na siebie. Co by było, gdyby każdy psiukał na siebie? Musieliby zamknąć sklep, bo nie mieliby towaru- czterolatek nie dawał za wygraną. – I czy to znaczy, że jak ja zacznę chodzić na randki, jak będę miał czterdzieści lat, to przed każdą mogę tu przyjść i się popsiukać? -Mam nadzieję, że zaczniesz chodzić na randki wcześniej –…
-
Mylne pierwsze wrażenie, czyli obrażona Szwedka.
Zawsze odnoszę mylne pierwsze wrażenie. Też tak macie? Jak ktoś mi się spodoba od pierwszego rzutu okiem (nie ma znaczenia lewym czy prawym), to za chwilę okazuje się maminsynkiem, wredną koleżanką, egocentrycznym przełożonym lub po prostu złym człowiekiem. Źle również oceniam sytuacje, własne możliwości i pogodę. Jeśli założę rano cienki płaszczyk, możecie być pewni, że nastąpi nieoczekiwane oberwanie chmury, nierzadko połączone z gradobiciem. Tak mam i już. Głupotą jest, że ciągle o tym zapominam. Zapomniałam również wczoraj, kiedy poznałam Mikołaja dźwiękowca. Gdzie? Kulturalnie. W teatrze. Uwielbiam teatr (już ktoś usnął? Nie będzie wymądrzania się na temat wyższości tragedii nad komedią. Spokojnie). Zdobyłam trzy bilety na -skie spotkania teatralne i razem…
-
Ostatnia opowieść zimowa tej wiosny, czyli godność upadła
Wystrojona jak nieboskie stworzenie (według mojej rodzicielki) lub jak stróż w Boże Ciało (określenie Zuzy przyjaciółki, projektantki mody), czyli według mnie: całkiem ładnie, wysiadłam z pociągu ciut spóźniona, bo kolej zafundowała mi wycieczkę krajoznawczą i pół godziny stałam w lesie, oglądając przez okno zaśnieżone choinki, sztuk trzy. Byłam tak zła, że nie rozbawił mnie nawet tekst konduktora sprawdzającego bilety: „czy ktoś z państwa doszedł?” Ciekawski! Na dworze trzymał mróz, ja trzymałam ręce w kieszeniach, bo kolejny raz tej zimy zgubiłam rękawiczki. Kaptur od kurtki naciągnęłam głęboko na czoło – wiadomo o cenny umysł trzeba dbać, chronić przed zimnem. Nie daj Boże wymrze moja ostatnia szara komóreczka. I tak opatulona, zakręcona szalikiem…
-
Co ty w nim widzisz, czyli wada wzroku.
1, 2, 3 SZUKAM Szukamy. Poszukiwanie mamy we krwi. Poszukiwanie dzielimy np. na wykonywane codziennie (gdzie są klucze?!) czy okazjonalnie (gdzie ten przepis na przegrzebki?). Szukamy nerwowo (na pewno mam ten bilet w torebce! Już, już, momencik). Szukamy rozważnie (kupić buty czarne do pracy, czy czerwone na imprezę?) i mniej rozważnie (…). Szukamy okularów, miejsca do parkowania, dobrej kosmetyczki, fryzjerki, która nie zniszczy włosów, niedrogiej zagranicznej oferty wakacyjnej (choć i tak pewnie skończy się na tym, że pojedziemy dziesiąty raz do Władysławowa). Robiąc brzuszki proste i skośne, szukamy talii, którą miałyśmy w liceum. Zapisując się na jogę szukamy siebie (może tam się znajdę/odnajdę?). Niektórych rzeczy szukamy całe życie i nie…
-
Omnibus, czyli koleżanka z pracy
Macie w pracy koleżankę – omnibusa? Mój omnibus ma na imię Pamela. Wszystko wie lepiej, na każdy temat się wypowie, jej teorie są jedyne słuszne i to jej pomysły należy wprowadzać w czyn. Wszystko, co dotyczy was poddawane jest krytyce wizualizowanej przewracaniem oczami, przeciągłym westchnieniem lub werbalnie: „Że coooo? Też pomysł! Przecież to jest bez sensu. Ale wymyśliłaś?” Kłócić się nie ma sensu, bo jedyne, co osiągniecie to ciche dni, a jak trzeba współpracować to ciężko coś uzgadniać na migi lub puszczając dymne znaki. Zaraz przyleciałaby Aga z BHP każąc recytować instrukcję ppoż., której przecież nie czytałyście, a w której jest dokładnie napisane: znaki dymne w zamkniętym pomieszczeniu są zakazane!…
-
Miało być inaczej
Nie wiem jak, ale na pewno nie tak. Nie chciałam wstawać ze skowronkami, żeby gnać w zatłoczonym pociągu do pracy. Nie chciałam przytyć. Nie chciałam mieć włosów prostych, tylko kręcone. Chciałam być piękna, zgrabna, mądra i bogata, ale przede wszystkim chciałam być damą. Widziałam się na stanowisku redaktorki naczelnej dużego pisma – żadnego dziennika, od razu miesięcznika i to oczywiście poczytnego, jak Kornelia -redaktorka. Kornelia – redaktorka wstaje nie wcześniej niż o 7. Włącza cicho muzykę i idzie się kąpać. Na półce z kosmetykami same marki. Wiadomo – o klasę trzeba dbać. Jedwabna piżama ląduje w koszu na pranie. Przecież nie założy wieczorem noszonej jedną noc piżamy! Zastanawia się w…
-
Sztuka czekania
Cała się składam z czekania.⌚️ Żeby przekłuć sobie uszy czekałam, aż będę pełnoletnia. Nie pozwalano mi wcześniej. Na wiele moich pytań rodzina odpowiadała: będziesz mogła jak skończysz 18 lat! To czekałam. Potem dodawałam własne terminy. Te botki od Chanel kupię jak uskładam (termin bliżej nieokreślony). Co miesiąc czekam aż wpłynie pensja. Czekam aż spadnie mi waga. Czekam aż przyjdzie wiosna i zacznę biegać.?? I najważniejsze.. czekam na NIEGO. Obiecał, że zadzwoni to czekam. Obiecał, że przyjdzie to czekam. Obiecał, że napisze to wgapiam się co chwilę w ekran w telefonu. Czekam. Składam się z czekania. Jak spędzam czas czekając? Np. sprzątam dom. ?To nie jest zwykłe sprzątanie a armagedon sprzątaniowy. Szoruję kafelki…






















