-
Mam tę moooooc!!! Mam tę moooooc!
Szłam nadmorskim deptakiem, niespiesznie jedząc lody. Monika zatrzymała się przy straganie z bransoletkami. Biżuterii nigdy za wiele. Rozejrzałam się wokół. Jak co roku na straganach widać balony, kapelusze, kostiumy kąpielowe i chińskie zabaweczki. O jakaś nowość: przydrożny muzyk z chodnikowym zestawem karaoke. Za pięć złotych można wybrać dowolną piosenkę i poudawać artystkę. – Proszę pana mogę zaśpiewać?- Jakaś dziewczynka ciągnie muzyka za rękaw. Uśmiecha się szeroko, pokazując braki w uzębieniu. – Oczywiście. Wybierz sobie piosenkę – muzyk inkasuje pięć złotych. – „Mam tę moc” bym chciała. Z bajki „Kraina lodu”. Bo ja jestem księżniczką Elsą proszę pana. – Wybierz sobie coś innego. Od rana każda dziewczynka śpiewa „Mam tę moc”.…
-
Jak schudnąć? Nie wiem. Jestem gąsienicą.
Każdy rozpoczyna, kończy lub jest w trakcie zmian, przemian, przepoczwarzeń, przeobrażeń. Nie możesz być gąsienicą. Po prostu nie możesz. Nie możesz powiedzieć: „podoba mi się siedzenie na liściu, lubię bycie obłym i zielonym”. Popukają się w czoło koleżanki biegnące na fitness. Podniosą jedną brew koledzy wyciskający sztangi na siłowni. Bycie gąsienicą jest niemodne. Z każdej strony wyskakują hasełka typu: „sezon schudnę do sylwestra uważam za zamknięty. Otwieram sezon: schudnę do wakacji”. Półgębkiem śmieją się z hasełek istoty nie dość chude we własnych oczach, będące w trakcie przeobrażania się. Mnie nie śmieszą. Dlaczego bycie gąsienicą ma być czymś wstydliwym? Czymś na co fukają nosem koleżanki? Czy jako gąsienica muszę udawać, że…
-
Jak wyrwać księcia? Poradnik-nieporadnik.
Znacie historię o Kopciuszku i jego super wygodnym kryształowym pantofelku? Próbuję właśnie wcisnąć elegancką szpileczkę na swoją przyzwyczajoną do trampek i sandałków stópkę i „o żesz… „- to najdelikatniejsze sformułowanie wydobywające się z moich ust. Jakiś (wstaw dowolne obraźliwe słowo) nieznający anatomii bajkopisarz, skreślił ponad sto lat temu historyjkę o kobiecie, której los cudownie się odmienił, bo wcisnęła na nogę szklany pantofel. Świat uwierzył, że dzięki obuwiu można wyrwać księcia i jak grzyby po deszczu wyrosły sklepy z asortymentem „na nożnym” tyleż ślicznym, co pioruńsko niewygodnym. Czy któryś osobnik płci przeciwnej próbował kiedyś zrobić choć dwa kroki w bucie na wysokim obcasie? Oczywiście, że nie. Ale każdy głupawy królewicz komentuje:…
-
Facet nielot, czyli pomidor, pomidor.
Marzyłam o tym, żeby polecieć samolotem. Dokądkolwiek. Sama albo z koleżankami. Marzenie z tych nie do spełnienia, gdyż mój brunet nie latał, siłą rzeczy ja też nie mogłam, bez znaczenia czy z nim czy z kimś innym. Wyznawał filozofię nie po to Bóg dał człowiekowi nogi, żeby latał. Każda pokazywana w tv katastrofa lotnicza była komentowana: „Widzisz? A ty mi każesz latać!” Tak jakbym codziennie ciągnęła biedaka za nogę i wlokła po pasie startowym do samolotu. Na wakacje, czy wycieczki zawsze jeździliśmy autobusem. Długość podróży nie miała znaczenia. Jedyny akceptowalny środek transportu to autokar. Ostatnia wycieczka do Włoch skończyła się tym, że zamiast zwiedzać, szukaliśmy na parkingu węża z wodą.…
-
Savoir vivre pociągowy, czyli czepiam się.
„Jeździć pociągiem też trzeba umić” – zasada stara jak kolejnictwo. I nie chodzi mi o umiejętność wsiadania do pociągu drzwiami, bokiem, przodem, bez potrącania innych, bez wylewania kawy na spodnie, sukienki, bez walenia po głowie walizką wkładaną na półkę i inne takie. Nie. Głowę mam twardą, a kawa się sprała. Chodzi mi o głośne, długie rozmowy przez telefon w przedziale pełnym pasażerów. W jakich sytuacjach rozmowa telefoniczna spotka się ze zrozumieniem wśród współpodróżnych: – przed wyjściem do pracy gotowałaś rodzinie zupę. Nie pamiętasz czy wyłączyłaś gaz, bo musiałaś równocześnie odpowiadać na poranne, egzystencjalne pytania partnera typu: gdzie są jego skarpetki, gdzie jest grzebień, gdzie wisi jego koszula, ile wynosi pierwiastek…
-
Czuję się oszukana, czyli nie daj się nabrać kobieto.
Czuję się oszukana. To trwa już tyle lat. Wszyscy mnie oszukują: i swoi i obcy. A ja jestem naiwna, ciągle daję się nabierać, potem przebaczam, potem znowu mnie oszukują, potem znowu przebaczam. Cyrk po prostu z tym moim życiem. Oszukano mnie, że żyjemy w świecie przyszłości, zautomatyzowanym, gdzie już prawie wszystko robią za nas jakieś urządzenia, gdzie kobietom jest lepiej, bo mają pralki, lodówki, kuchenki, cudowne środki do zamieniania bałaganu w błysk. Właściwie to panie tylko wciskają guziki i idą parzyć kawę lub piłować pazurki. Rozejrzałam się po mieszkaniu. Kurz na szafce. Skąd tam się wziął?? Przecież dwa dni temu pucowałam komody super środkiem do mebli, którego ulotka obiecywała mi,…
-
Szantaż, czyli jestem mimem
Od małego byłam szantażowana. Rosłam szantażowana przez rodziców: jak nie zjesz – nie pójdziesz na dwór, jak nie posprzątasz w pokoju – nie zaprosisz koleżanek; przez brata: powiem mamie, że byłaś na wagarach, jak nie dasz mi czekolady, którą schowałaś w szafce. Szantażowała mnie Gośka w ósmej klasie: jak mi nie dasz odpisać polskiego, to powiem Pawłowi, że się w nim kochasz. Szantażował mnie Kamil na obozie: daj buziaka, albo nigdy nie znajdziesz trampek, które ci schowałem. Czasami ulegałam szantażowi – dałam odpisać Gośce polski, dałam buziaka Kamilowi (dokładnie wiedziałam, gdzie schował trampki i tylko udawałam, że się zmuszam), a czasami ryzykowałam karę (nie dałam bratu czekolady, o wagarach rodzice…
-
Matura, matura i po maturze, czyli nie zawsze wciśniesz się w sukienkę ze studniówki
Przyszedł maj, a wraz z nim matury. Pewnie maturzyści myślą, że nie ma nic gorszego niż zbliżający się termin egzaminu z polskiego, historii czy (nie daj Bóg) z matmy. O nieświadomi niczego abiturienci szkół średnich! Już niedługo dowiecie się, że równie ciężko i długo będziecie przygotowywać się do…zjazdu z okazji – lecia matury. Będzie to o wiele bardziej traumatyczne przeżycie, niż wkuwanie zawiłych wzorów, równań czy też obszaru występowania parzystokopytnych w Polsce i na świecie. Na hasło „-lecie matury” wśród dziewczyn wybierających się na spotkanie ze szkolnymi „przyjaciółmi” rozpoczyna się jakiś dziwny taniec, niczym taniec godowy, jednak nie kończący się prokreacją, a wykreowaniem wizerunku kogoś innego, lepszego niż się w…
-
Dziewczyny wymiatamy!!!
Słuchając webinarium o tym, jak nie odkładać rzeczy ważnych na później, czyli „Zrób to jak najszybciej!” … zatrzymałam wzrok na szafie w przedpokoju. Szafa już częściowo przebrana. Z powodu wiosny i wiosennych porządków wymiotłam pajęczyny z kątów, potem z serca (jeszcze tylko ostatni ruch miotłą i wymiecione z duszy), ale zaczęłam od szafy. Pozbyłam się czterech (!) pudeł ciuchów posegregowanych według kategorii: „kiedyś jeszcze będą pasować”, „na pewno wróci na nie moda” i „szkoda wyrzucić”. Jeśli któraś z Was ma partnera sklasyfikowanego w ten sposób, to zastanów się proszę KOBIETO, czy i jego nie objąć wiosennymi porządkami. Przyznać się – która uparcie kolejną wiosnę wpycha do szafy pudło z facetem,…
-
Nie rezygnujmy z siebie, czyli kiedyś miałyśmy marzenia…
Pamiętacie o czym myślałyście po maturze, po osiągnięciu pełnoletności, albo kończąc inny ważny etap w życiu? Pamiętacie te głowy pełne planów A, planów B, „wieloplanów”. Wchodziłyśmy w dorosłe życie z jakimś pomysłem na siebie, a potem…odpuszczałyśmy. Dziewczyny! Co się stało? Rzeczywistość nas dopadła? Zweryfikowała boleśnie nasze marzenia? Teraz żyjemy czy udajemy, że żyjemy? Spełniamy czyjeś pragnienia i wyobrażenia, a co z nami? Wypisujemy się z angielskiego, bo syn chciałby chodzić na basen w tym samym czasie, a wiadomo potrzeby dziecka są na pierwszym miejscu. Chciałyśmy spędzić kilka dni w górach, ale rozumiemy JEGO potrzebę spotkania się z rodziną. Siedzimy więc przy świątecznym stole, grzecznie słuchając przytyków typu: „he he he…
























